Wzorując się na Sokratesie muszę zacząć od pochwał mądrości interlokutora. Czyta on i przyswaja poglądy ekspertów. Krok następny: muszę przeczytać ze zrozumieniem teksty ekspertów. Wzorując się na metodzie Sokratesa czytam teksty krytycznie. Stawiam pytania i dostrzegam sprzeczności.
W pierwszym ze wskazanych artykułów (pt. Prawnicy ocenili oświadczenie prezesa Trybunału Konstytucyjnego....) wypowiadali, się dwaj doktorzy prawa na temat oświadczenia prezesa Trybunału Konstytucyjnego, że nie otrzymał informacji od Prezydenta o złożeniu ślubowania przez czterech sędziów. Zdaniem ekspertów prawo nie przewiduje poinformowania prezesa TK o ślubowaniu. Sędziowie złożyli podpisaną rotę ślubowania w kancelarii prezydenta i ten dokument powinien uznać prezes TK.
Następnie stwierdzili:
1. „Prezydent to organ władzy państwowej, nie możemy utożsamiać go do końca z osobistym działaniem osoby go piastującej”
2. "sformułowanie »wobec« nie oznacza »w obecności«".
3. „Nikt nie wszedł tutaj w rolę prezydenta, gdyż to do jego kancelarii zostały wysłane podpisane roty ślubowania”
Ad.1 Jak należy rozumieć to stwierdzenie?
Czy chodzi o to, że to, co robi prezydent prywatnie i jego osobiste poglądy nie mogą być utożsamiane z działaniem głowy państwa?
Czy też autorom chodzi o to, że zapisane w konstytucji i ustawach prerogatywy prezydenta mogą być spełniane przez inne podmioty, z pominięciem osoby prezydenta lub jedynie informując go o spełnieniu jakiegoś aktu?
Co do pierwszej interpretacji nie mam zastrzeżeń.
Gdyby zaś autorom chodziło o interpretacje zawartą w drugim zdaniu, to student prawa za taką odpowiedź otrzymałby ocenę niedostateczną z wykrzyknikiem.
Eksperci nie wskazali na żaden przepis prawa, który precyzowałby sens tego stwierdzenia. W takiej sytuacji należy uznać to stwierdzenie za nic nie znaczący bełkot.
Ad.2 Jeżeli sformułowanie wobec nie oznacza obecności, to jak je należy rozumieć? Gdyby w jakiejkolwiek ustawie prawodawca miał na uwadze różne formy realizacji aktu „wobec” to wskazałby na nie. Gdzie w ustawie o TK lub w orzeczeniach TK jest wyjaśnienie, że „wobec” może być spełnione w różnych formach?
Wprawdzie w stosowaniu prawa ważna jest nie tylko litera prawa ale i duch prawa, jednak na ile dana interpretacja prawa jest zgodna z duchem prawa rozstrzygają odpowiednie organy sądu. Eksperci, ani ci z Faktu, ani inni, jak dotąd nie wskazali żadnego aktu prawnego lub sądowego, w których zapis w ustawie o ślubowaniu wobec prezydenta można było spełnić w różnych formach.
I wreszcie argument z orzeczenia TK K 34/15 z 3 grudnia 2015r. Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że w pewnych, wyjątkowych sytuacjach Prezydent może wydłużyć czas na odebranie ślubowania (s.49). W jaki sposób Prezydent może wydłużyć czas na ślubowanie, jeżeli wybrany sędzia spełnia wymóg ślubowania przez dostarczenie do kancelarii prezydenta tekstu roty ślubowania? Nonsens, ale eksperci nie dostrzegają tego.
Ad. 3 Jaki przepis prawa przewiduje taką formę ślubowania wobec prezydenta? Eksperci nie wskazali. Zatem to twierdzenie też jest tylko bełkotem.
Wnioski.
Eksperci z Faktu stosują prawo tak, jak oni je pojmują. Przestępcy też stosują się do prawa według własnego rozumienia.
Drugi artykuł, do którego odesłał mnie bloger @nudna-teoria, zawierał wypowiedzi wybranego przez sejm sędziego Taborowskiego. Były tam te same tezy, na które powoływali się eksperci Faktu. Nie będę się powtarzał w wykazywaniu ich niedorzeczności.
Kończę prośbą do blogera @nudna-teoria. Komentuj, jeżeli masz argumenty podważające moje tezy, tzn. wskaż konkretne ustawy lub orzeczenia TK, które potwierdzałyby trzy wyżej wymienione tezy ekspertów, a zaprzeczałyby moim twierdzeniom. Twoje komentarze poza meritum tej notki będę usuwał.
81
BLOG
Pod moją notką z 14.04. pt. O czym świadczy czyjaś deklaracja, że ślubuje wobec nieobecnej osoby? pojawiło się wiele komentarzy, na niektóre odpowiadałem, ale - jak mam w zwyczaju - po 22 wyłączyłem komputer. Kolejnego dnia stwierdziłem, że liczba komentarzy wręcz podwoiła się - były pisane po północy i kolejnego dnia rano. W zasadzie niczego nowego w nich nie było, ale sprowokowały mnie treści blogera @nudna-teoria. Raczej unikam jakiejkolwiek z nim dyskusji, ale tym razem dałem się sprowokować. Impulsem było skarcenie mnie słowami: „Człowieku, wstydu nie masz?”. Następnie odesłał mnie do dwóch artykułów dodając wskazanie:
„Tam są podane konkretne argumenty punktujące każdą z tez notki. Masz szansę, spróbuj je obalić.” Po takim pouczeniu uznałem, że spróbuję zastosować się do wzoru debatowania, jaki dał Sokrates w Dialogach Platona.



Komentarze
Pokaż komentarze (6)