Wywiad prezesa w Rzepie nudny jak flaki z olejem - te same insynuacyjki, poetyckie ogólniki i bonmoty co zawsze. Ot, jak ktoś wierzy w prezesa to sobie zawsze coś miłego podstawi i będzie szczęśliwy.
Jedna natomiast informacja jest ciekawa:
Liberałowie mieli żal, że nie rozliczył pan Zbigniewa Ziobry, choć on też krytykował kampanię w wywiadach.
Ziobro działał na moje osobiste polecenie.
Mógł skrytykować kampanię?
Takie dostał polecenie. Kampania prowadzona była nie najlepiej. Wybory można było wygrać, a na pewno mieć lepszy wynik.
Wygląda więc na to, że nie mieli racji ci wszyscy zwolennicy prezesa (bo już raczej trudno mówić, że PiSu), którzy twierdzili, że dialog w partii ma się odbywać wewnętrznie. Prezes sam im wytknął, jak głupia była ich krytyka Migalskiego czy innych osób wypowiadających się o PiS krytycznie w mediach.
Trudno też nie odczuwać podziwu dla Kaczyńskiego jako lidera i pryncypała - przyznaje otwarcie, że sam wysyłał podwładnych, żeby opluwali na publicznym formum (w wysokonakładowej prasie) swoich kolegów, również podwładnych Kaczyńskiego za słabe wykonanie zadania, które im zlecił.
W ten sposób w paru zdaniach zrobił idiotów z własnych obrońców i wyznawców, z liberałów i z Ziobry, którego publicznie awansował na coś w rodzaju donosiciela.
Brawo!
e.


Komentarze
Pokaż komentarze (24)