Jarosław Kaczyński znowu zachowuje się jak pamiętny komisarz Raines z Kasablanki, kiedy wykrzykiwał że jest zszokowany, bo tu jest nielegalne kasyno w momencie, kiedy krupier przynosił mu wygraną.
Nagle zorientował się, że istnieje coś takiego jak zamrażarka sejmowa, że opozycja ma swoje prawa i że premier powinien co czwartek udawać się na dywanik do opozycji, która będzie go rozliczać z tygodnia rządów.
Innymi słowy - Kaczyńskiemu bardzo nie podoba się werdykt wyborców, chciałby się więc zamienić z Tuskiem rolami. W zeszłym tygodniu postanowił zastąpić MSZ i poprowadzić trochę polską politykę zagraniczną (która nie bardzo mu szła, kiedy sam był premierem). Dziś wpadł na pomysł zostania szefem rządu a także skończenia z samowolą partii rządzącej w sejmie (co doprowadził do granic absurdu kiedy sam był premierem).
Innymi słowy kiedy Kaczyński ukraść krowa, to ok, bo on jest samo dobro. Kiedy Kaczyńskiemu ukraść krowa to jest zagrożenie demokracji, bo demokracja jak wiadomo - to przecież sam Jarosław Kaczyński.
Nie wiem o jakich proszkach mówił Jarosław Kaczyński ale naprawdę powinien je natychmiast odstawić.
e.


Komentarze
Pokaż komentarze (47)