Piętnastu apelmistrzów i oczywiście cała pisowska salonowa większość rzuciły się, żeby wybielać Jaruzelskiego. Oczywiście gadają, że motywy inne itd. - ale efekt jest przecież do przewidzenia dla pięciolatka - mieszanie polityki historycznej z bieżącą nawalanką musi się skończyć tym czym się skończy, czyli kolejnym sukcesem generała. I trudno nawet twierdzić, że sygnatariusze nie zdają sobie z tego sprawy bo są to ludzie na to zbyt obyci i doświadczeni. Widać bieżączka wzięła górę.
Najpierw dla tych, którzy nie rozumieją dlaczego łączenie protestów przeciw Komorowskiemu i Jaruzelskiemu jest niewłaściwe - krótka historyjka.
Powiedzmy, że co roku w sylwestra wybieracie się na imprezę dobroczynną pod szyldem pomocy dzieciom. Impreza funkcjonuje w tej formie już od 20 lat, spotykacie tam tych samych starych znajomych, wielu z nich była zaangażowana w pomoc dzieciom już wcześniej. W tym roku impreza oczywiście też ma się odbyć i jesteście przekonani że nie może tam i was zabraknąć.
Wtedy dowiadujecie się, że część osób ogłosiła apel łączący ową imprezę z protestem przeciw zakazowi adopcji dzieci przez pary homoseksualne. Dla nich to oczywiste - tyle dzieci, które obecnie klepie biedę w domach dziecka mogłoby mieć normalny dom i rodziców - cóż z tego, że jednej płci. Apel zostaje nagłośniony, impreza zostanie oplakatowana plakatami wzywającymi do legalizacji adopcji.
Jak się z tym czujecie? Załóżmy przy tym, że nie popieracie adopcji dzieci przez pary homoseksualne. Czy taki apel zmieniający sens imprezy (nie dla wszystkich przecież!) i włączający w nią sprawę bieżących sporów politycznych nie jest nadużyciem? Pójdziecie na tak oplakatowaną imprezę? Nie poczujecie się oszukani?
Koniec historyjki.
Dodam, że sprawa ma jeszcze szereg dodatkowych dyskwalifikujących ją elementów:
Protest pod domem generała przeciw Komorowskiemu - nikt nie wyjaśnił przekonująco jaki to ma sens? Bo idąc tym tropem kolejny trzeba by zapewne zorganizować na Placu Czerwonym... czy sygnatariusze apelu, którzy nie zgadzają się z polityką wschodnią Prezydenta wystąpili już do mera Moskwy o stosowne pozwolenie?
Antagonizowanie środowiska Prezydenta i "przylepianie" go do generała może oczywiście przynieść jakieś pozytywne efekty PiS i Kaczyńskiemu - ale na pewno zaszkodzi sprawie osądzenia Jaruzelskiego i jego potępienia. Pisałem to już u Leskiego, chociaż jest to oczywiste - dla wielu słabo zorientowanych Polaków mówienie że Komorowski jest jak Jaruzelski to oczywisty dowód na to, że generał nie był taki zły. W Końcu Komorowskiego znają i jego władzę widzą na własne oczy a wielu z nich o stanie wojennym wie tylko z książek. Gdyby sygnatariuszom apelu naprawdę zależało na uderzeniu w generała raczej robiliby wszystko, żeby Jaruzelskiego od Prezydenta "odkleić", czyli np. podkreślaliby, że to był wypadek przy pracy, że Prezydent popełnił gafę zapraszając zbrodniarza, że "musiał skoro wcześniej zadeklarował zaproszenie wszystkich Prezydentów ale miejmy nadzieję, że więcej...", itp., itd.
Tak czy siak, połączenie protestów przeciw generałowi i Prezydentowi będzie miało jeden oczywisty efekt - podpięcie protestów przeciw stanowi wojennemu pod konkretną opcję polityczną i tym samym ich kompromitację wśród przeciwników tej opcji. Zapewne odrobinę pomoże to PiS czy Sakiewiczowi - ale z pewnością idei rozliczenia generała - zaszkodzi.
e.
ps. żeby uprzedzić wątpliwości - co ja sądzę o generale można przeczytać w mojej notce generał uratował.


Komentarze
Pokaż komentarze (75)