Jakie są pierwsze odczucia? Masakra. Rzeź. Kaczyński został wdeptany w ziemię. I nie przez sam wynik debaty, bo była dość wyrównana ale poprzez ogólne wrażenie. Parę uwag:
- Tusk walczył na cudzym terenie. Wszyscy wiemy, czyja jest TVP i to było widać - pozwolono premierowi mówić bezpośrednio do kamery co uważam za skandal; przyjazny premierowi Skowroński; wygodne pytania na koniec - a mimo to wygrał.
- Tusk mógł się zaprezentować. Miał fatalną opinię ciamciaramci, która przegrywa wygrane wybory, konia na którego nie warto stawiać. A pokazał się jako osoba dynamiczna z energią i odwagą.
- Tusk był szczery. Mówił spokojnie ale z pasją - to ważne bo dwóch moich recenzentów zwróciło na to uwagę. Cierpliwie punktował kłamstwa Kaczyńskiego.
- Tusk był konsekwentny. Od początku dążył do starcia z Kaczyńskim a Kaczyński się migał. Teraz to miganie się łatwo zinterpretować jako strach i wpłynie na ocenę samej debaty. Jeśli sztab Tuska nie pokpi sprawy to nie dadzą o tym ludziom zapomnieć, zwłaszcza że pierwszy rycerz Ziobro też unika bezpośredniego starcia z Gowinem.
- Chamstwo publiczności było zauważalne z obu stron ale publiczność Tuska była skuteczna a publiczność PiSu tylko głośna.
O wyniku debaty niech świadczą trzy fakty:
- pisołki mówią głównie o publiczności. Żadnej euforii, żadnej radości - to pokazuje skalę ich poczucia klęski. Do tej pory nawet jak coś Kaczyńskiemu nie wychodziło to potrafiły twardo interpretować to jako sukces. Nie tym razem.
- Pierwsze sondy mówią 80 do 20 dla Tuska. To nie wygrana, to masakra. Nawet część wyborców PiS zobaczyła wyraźne zwycięstwo Tuska.
- Dwoje z moich znajomych, wyborców LiD powiedziało niezależnie od siebie że chyba zagłosują na Tuska. Bo zobaczyły że jest szczery i że tylko on ma szansę wygrać z Kaczyńskim.
Tekst dnia - sms który przyszedł do mnie podczas pierwszej części:
Ale masakra czemu nikt nie mówił że Tusk też ma bliźniaka?!
Podsumowując - zastanawiałem się, czemu Tusk tak prze do tej debaty. Teraz mamy odpowiedź. Widać wyraźnie, że miał rację a ja myliłem się na całej linii. Widać także, że sztab Kaczyńskiego kompletnie pokpił sprawę. Po co im była ta debata? Trzeba jej było unikać do końca. Mieli przecież wygraną właściwie w kieszeni.
No cóż, śmierć frajerom.


Komentarze
Pokaż komentarze (24)