Cóż, nie wydaje mi się, żeby rzeczywiście tylko głosujący mieli prawo do krytykowania polityków, jak sugeruje Krzysztof Leski. Nie sądzę też, że uda mi się coś zmienić albo że jakimś cudem tym razem moi wygrają. Moi nawet nie startują.
Ale jestem przekonany, że tak jak bycie obywatelem ma swoje prawa tak ma też swoje obowiązki. I udział w wyborach zdecydowanie zaliczam do tych drugich.
Nie ma demokracji bez głosowania. Tak długo jak w głosowaniu bierze udział 30% społeczeństwa demokracja będzie ułomna niezależnie od tego kogo wybiorą. Dlatego za każdym razem zwlekam swój tyłek z kanapy, lezę do lokalu wyborczego i wybieram.
Jeden głos więcej. Mój.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)