Po szczegółach, które do nas docierają powoli budujemy sobie obraz działań CBA. Otóż tę potężną instytucję od samego początku rzucono na odcinek skompromitowania przeciwników politycznych. Co jest w tym zaskakujące?
Ano - mizerne efekty. Gdyby funkcjonariusze CBA celowo nie spalili akcji w COS i nie uratowali tyłka PiSowskim politykom, to najlepsze przedstawienia zaoferowaliby nam zapewne politycy Prawych i Sprawiedliwych. Pomyślcie przez chwilę - zastępy agentów rozpracowują okropnych złodziei ze złodziejskiej koalicji a jedyne co udaje im się zdobyć - i to zupełnie przypadkiem - dowody na korupcję u siebie.
Przecież Lipiec nie był namierzany z takim zaangażowaniem jak Lepper - wpadł przypadkiem. A właściwie prawie wpadł bo uratowali go agenci CBA kiedy zobaczyli dokąd zmierza koleś puszczony na wabia (swoją drogą ciekawe, czy mieli taki rozkaz od Kamińskiego albo Ziobry). Podobnie Kaczmarka nikt przez rok nie urabiał jak posłanki PO (no chyba że prezydent).
I po rzuceniu takich sił co udaje im się znaleźć? Tuska? Schetynę? Palikota chociaż? Gdzie tam. Jakąś posłankę której nazwiska nawet sejmowi dziennikarze nie kojarzą. A i ją trzeba było przeszło rok urabiać. No to pozostali są chyba uczciwi? Bo nie sądzicie chyba, że gdyby mieli coś poważnego na Schetynę to by tego nie odpalili wcześniej?
No to która partia jest mniej uczciwa, PiS czy PO? Moim zdaniem odpowiedź jest oczywista. Na pikantne szczegóły będziemy musieli niestety poczekać aż PiS przegra wybory.


Komentarze
Pokaż komentarze (30)