Nie jest fajnie, kiedy się przegrywa. Wiem to dość dobrze, bo po raz pierwszy od lat udało mi się zagłosować na kogoś, kto wygrał. Ostatnio to był chyba Wałęsa w starciu z Tymińskim (głowy nie dam, mógł wygrać któryś z moich senatorów gdzieś po drodze).
Ostatnio trochę się żarliśmy, nie powiem. Już mi się gadać nie specjalnie chciało, bo ile razy można słuchać tego samego? Zresztą nadal są tacy, którzy już się cieszą, że Tusk przegra w 2010 albo 1011. Może i przegra ale czy aby na pewno z Kaczyńskim? To jednak szmat czasu.
Tak czy siak, odnoszę wrażenie, że teraz będziemy znacznie częściej po tej samej stronie barykady. Tusk ma oczywiście moją sympatię i wsparcie choćby za to, że coś dla mnie wygrał ale jeśli będzie zbaczał z kursu (a na pewno będzie - oni zawsze zbaczają) to nie będę się opieprzał.
Proszę mnie pilnować. I Tuska, ciężko na to pracował.
ps. porady w kampanii to zupełnie co innego niż pomysły dla rządzących. Napisałem jedne z rozpędu ale to kompletny niewypał. Nie chcę jak Jarosław Kaczyński pomylić słów z czynami, dlatego zostawiam porady dla "Rzeczypospolitej poprawionej". Koniec zabawy, czas się wziąć do roboty.


Komentarze
Pokaż komentarze (24)