Obserwuję z niejakim rozbawieniem zabiegi PiSowców i pisołków aby wejść w buty swojej salonowej opozycji. Po pierwsze nie mają się gdzie śpieszyć, bo prezydent wciąż jest ich, rząd ich, telewizja ich, spółki skarbu państwa ich - i tak jeszcze przez jakiś czas pozostanie, zwłaszcza z prezydentem. No ale próbują.
Najbardziej chyba zazdrościli swoim przeciwnikom poczucia humoru, bo na ich blogi wylała się ogromna rzeka satyry czasem lepszej, czasem gorszej. To w sumie dobrze, może po czasie ale jednak dostrzegli potrzebę nabijania się z władzy. Teraz kiedy już pojęli w czym rzecz ani rządowi (obecnemu i przyszłemu) ani prezydentowi ani parlamentowi nie przepuszczą.
Mają też pewne kłopoty z waleniem w opozycję. W sumie dziwne, skoro nawoływali do tego przez ostatnie dwa lata. Ale nie bądźmy drobiazgowi.
Widzę tylko jeden problem. Znaczna część przeciwników PiS nie śpieszy się do bezkrytycznego kadzenia PO! Jaka więc przyszłość czeka salon? Dyskusje o tym czy rządzący są źli czy jeszcze gorsi nie wydają mi się ani nośne ani zabawne. Pisołki pewnie sobie z tym poradzą skoro radziły sobie z dowalaniem PO kiedy była w opozycji ale cała reszta?
Sam nie wiem.


Komentarze
Pokaż komentarze (23)