Czytam sobie różne notki i nie wierzę. Wystarczy, że ktoś z polityków PiS powie coś od siebie, nie zgodzi się z prezesem albo wyrazi wątpliwość i od razu następuje zmasowany atak.
Najpierw oczywiście obrażony Jarosław. Człowiek, który potrafi zwymyślać dorosłego człowieka tak, że ktoś normalny by mu w odpowiedzi wybił wszystkie zęby (patrz relacje Jurka) sam potrafi obrazić się o wszystko, najlżejszy ton krytyki.
Potem pretorianie zaczynają delikwenta poniżać i obrażać. Najlepiej mieliśmy to pokazane na przykładzie Pawła Zalewskiego, ale przecież Marcinkiewicza, Dorna, Sikorskiego, Jurka nawet Kurskiego - nie traktowano lepiej.
A zwolennicy PiS - potakują. Okazuje się, że nawet takie osoby takie jak Zalewski czy Dorn nie mają prawa mieć choćby śladu własnych poglądów. Honorowe oddzielenie od partii także możliwe jest chyba tylko do grobu - no bo w trakcie kadencji to zdrada (Jurek), przed wyborami zdrada (Sikorski), po wyborach zdrada... no może jakby ktoś odszedł na zawsze z polityki ale w prasie przynajmniej raz w miesiącu chwalił PiS to by była zdrada niewielka.
Mam wobec tego pytanie - kim dla Was - zwolenników PiSu jest polityk PiSu?
a. lustrem, w którym może się przeglądać geniusz Kaczyńskiego,
b. ściereczką do wycierania butów prezesa,
c. kapłanem bożka Jarosława.
A może jest jeszcze jakaś inna możliwość?
e.


Komentarze
Pokaż komentarze (51)