U Woodii w komentarzach przeczytałem sobie coś takiego, co ostatnimi czasy pojawia się dosyć często zarówno na blogach jak i wśród rozmów ze znajomymi. Pozwolę sobie zacytować:
Pan Ćwiąkalski (bo jak wynika ze stron UJ nie profesor) zostaje na chwilę ministrem, nikogo broń boże nie naciska, jeno poczyta sobie akta, za miesiąc, może dwa, poda się do dymisji, utrudzon wielce niesprawiedliwą krytyką, powróci do swoich poprzednich obowiązków obrońcy p.Krauzego, no ale tym razem wzbogacony o potrzebną wiedzę.
Jaki z tego wniosek?
Powinno to być chyba oczywiste. Jeśli ktoś rzeczywiście jest przeciwnikiem pana Ćwiąkalskiego i dobrze życzy rozwikłaniu spraw korupcji w rządzie Jarosława Kaczyńskiego - powinien wstrzymać się z krytyką obecnego ministra!
Nie dawajmy mu pretekstu do rezygnacji! Niech się męczy i pracuje dla naszego dobra, zamiast wracać do wysokich pensyjek obrońcy pana Krauze!
Od tej pory każdego, który krytykuje Ćwiąkalskiego za ekspertyzy można bez wątpliwości nawywać pomocnikiem układu!
e.57126


Komentarze
Pokaż komentarze (10)