Konferencje były źle przygotowane. Pomylono komputery, nie sprawdzono wygłoszonych opinii ze stanem faktycznym, nie konsultowano sprawy ze specjalistami.
Konferencje były nieadekwatne. Tego typu informacje, jeśli w ogóle, powinien przekazywać prasie pracownik niższego szczebla podczas cotygodniowych konferencji.
Sprawa ewidentnie nie jest zakończona. Należało się wstrzymać do momentu, kiedy fakty będą znane a wnioski gotowe.
Wszystko to wskazuje, że minister Ćwiąkalski nie ustrzegł się pokusy wchodzenia w buty swojego poprzednika. To najgorszy z możliwych scenariuszy - po pierwsze obecny minister nie ma tylu odpornych na fakty i zdrowy rozsądek wyznawców, co poprzedni, dlatego ta taktyka na nic mu się nie przyda. Po drugie ten sposób prowadzienia spraw rozwiewa nadzieje na poważne śledztwo i rzeczywiste a nie medialne pociągnięcie do odpowiedzialności poprzedników - co naszemu wymiarowi sprawiedliwości wróży jak najgorzej.
e.64900
ps. mógłbym też napisać coś w stylu, że "mało mnie interesuje, co Ćwiąkalski naprawdę robi. Po pierwsze dlatego, że nawet jeśli prowadził nielegalne działania, to skierowane przeciw ludziom, których trzeba zniszczyć na wszelkie sposoby. A po drugie – niezależnie od jego ewentualnej winy i tak byłby podejmowane próby dyskredytacji. Jak nie takie, to inne." Mógłbym ale na razie nie napiszę, choć korci :)


Komentarze
Pokaż komentarze (10)