Boję się, że historia zaczyna się powtarzać.
Nie tak dawno przeczytałem, że jakiś peeselowski urzędnik zwalniał pracowników w jednej z agencji telefonicznie. Wczoraj ze smutkiem przeczytałem, że Pan Gajek wraz z innymi ekspertami rezygnuje ze współpracy z AOTM.
Sygnałów jest więcej. Wydaje się, że premier z jednej strony osiadł na laurach a z drugiej uwierzył w to, co mówią o nim w mediach. To bardzo krótkowzroczna taktyka. Zwłaszcza, że media wcześniej czy później się odwrócą, bo to biznesowa konieczność.
Obecnie jasne jest chyba, że obóz PO nie był przygotowany do objęcia władzy. Nikt się zresztą takiego obrotu sprawy nie spodziewał. PiS utrzymywał nieustająco wysokie poparcie i wszystko wskazywało na to, że i tym razem wygra w cuglach - chodziło tylko o odebranie mu bezwzględnej większości. Fatalne zachowanie kilku pisowskich nominatów i ciężka praca samego Tuska odwróciło szalę.
Ale fortuna kołem się toczy. Jeszcze pamiętam ogólny sprzeciw, kiedy Ziobro zwalniał profesora Waltosia z pracy przez telefon. Pamiętam pogardliwe traktowanie niezależnych ekspertów. I mam nadzieję, że pan Premier także je pamięta bo odnoszę wrażenie, że zaczyna robić to samo. A taka taktyka może się skończyć tylko w jeden sposób.
Donald Tusk za bardzo popuścił wodzy. Przewagę w partii i rządzie zaczynają zdobywać ludzie pokroju Ziobry i Kaczmarka. Są wyrobieni, wyszczekani, mają gotowe łatwe odpowiedzi na każde pytanie. Tylko że z nimi Tusk nie wygra następnych wyborów. Może je wygrać tylko współpracując z ludźmi, którym zależy na pozytywnych zmianach i którzy gotowi są do ciężkiej pracy dla Polski. Takimi jak pan Gajek. I powinien ich szukać wszędzie, nawet wśród zwolenników PiS.
e.76790
ps. chciałem skomentować wojnę Majora, śluz Junony, internautów Kaczyńskiego czy inne "eleganckie" bonmoty ostatniego tygodnia. Na szczęście nie miałem czasu i już mi przeszło.
Pozdrawiam.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)