Można się było spodziewać, że ledwie przebrzmią szczęknięcia guzików do głosowania, natychmiast partia schizofrenii ustami swoich wiarusów odtrąbi sukces.
Sukces oczywisty i bezsporny. Wszystko jedno, jak przebiegłoby głosowanie i wszystko jedno, jakie słowa padały w międzyczasie - zawsze da się napisać i powiedzieć, że to jest właśnie to, o co od początku chodziło.
Wszystko wskazuje na to, że zwycięża interpretacja, że chodziło o ochronę joaniny. Nieważne, że od początku mówiono co innego, nieważne, że sama joanina nigdy nie została użyta i zapewne nigdy nie będzie i nieważne, że w zasadzie kompletnie nic nam nie daje. Warto było zrobić ten cały bajzel, żeby chronić joaninę! Joaninę, którą każdy rozsądny polityk z radością wymieniłby powiedzmy na zwiększenie o jedną piątą kwoty mlecznej.
Przeraża trochę, że potrafią napisać coś takiego poważni publicyści. No ale cóż, miłość nie wybiera. Nawet, jeśli jest to miłość do Kaczyńskiego.
e.83051


Komentarze
Pokaż komentarze (6)