Przetacza się kolejna dyskusja o osobach, które odważyły się zagłosować na PO. Lista wyzwisk nie ma końca. Ostatnio modne jest określenie "lemingi", będące nawiązaniem do losu zwierzątek biegnących stadnie przed siebie i często kończących z tego powodu w przepaści czy innym jeziorze.
Zabawne jest to, że salonowe lemingi, które stadnie popierały zorganizowane przez swoją ukochaną partię wybory i stadnie ze zdziwionymi minami wylądowały z tego powodu w opozycji próbują teraz własną bezmyślność i brak rozropności przypisać komu innemu.
Obserwuję to z niejakim rozbawieniem i sympatią dla pisowskich lemingów - zwłaszcza że ich liczne chamskie i obraźliwe komentarze upewniają mnie że kompletnie nic ze swojej porażki nie zrozumieli i nie zamierzają wyciągać żadnych wniosków.
Brawo i tak trzymać!
e.93535
ps0. żeby nie było wątpliwości - nie wszyscy zwolennicy PiS są lemingami,
ps1. bardziej merytoryczne teksty muszą jeszcze niestety czekać na mój wolny czas,
ps2. do listy zombie z przyjemnością dopisuję pana Zapytajnika, jako że przez ostatnie dwa miesiące nie trafiłem na jego komentarz, w którym nie próbowałby kogoś opluć. Zabawny człowiek...
ps3. Polecam komentarz Starszego Pana do postu Gniewomira. Tak w ogóle polecam komentarze Starszego Pana :)


Komentarze
Pokaż komentarze (15)