Ostatnie parę dni siedziałem sobie na mazurach i głównie oglądałem pijaczków. W każdym razie ominęła mnie ta cała awantura z Ketmanem. No ale wróciłem i zobaczyłem te dziwne ksywki i zacząłem szukać. No i znalazłem tę feralną notkę Ketmana.
No i nie wiem o co właściwie chodzi? O ksywkę? A czy ksywka "menda" jest lepsza? Bardziej sympatyczna? Czy chcielibyście drodzy przeciwnicy Ketman aby Was nazywano mendami? A może hodujecie te urocze stworzonka na własnych łonach? Mówcie śmiało, nawet się nie zdziwię.
A może chodzi o to co robił Maleszka vel Ketman - jest to tak straszne, że wszelkie odniesienia do takich działań powinny być tępione jak nie przymierzając "rzymskie pozdrowienia"? Ale czy na pewno donosy są aż tak godne pogardy iż przebijają swym okrucieństwem mordy, wojny, gwałty, tortury?
A może chodzi o poglądy, które przedstawiał autor (zakładając że cokolwiek zrozumieliście, bo tekst był długi)? To czas załatwić też wielu innych choćby mnie - bo też uważam i wiele razy to pisałem, że wszystkie partie polityczne robią sobie z nas jaja i każda z PiSem włącznie lustrację ma w portfelu a mówiąc obrazowo - w dupie.
A może to obrona świętego Wildsteina od listy, ostatniego guru pisowskiej prawicy? Też już tutaj pisałem, że pisząc polityczne paszkwile a potem rozdając kumplom posadki i najwyższe w historii TVP odprawy zeszmacił się jak cała reszta tej zgrai.
Ale przecież wszyscy wiemy, że nie o to chodzi. Byli już gorsi od niego i nikt się specjalnie nie czepiał bo nie umieli pisać. A Ketman pisze świetnie. I to was naprawdę boli, co cwaniaczki?
Niech boli.
e.125575
ps. Ketman w ksywce powisi do rana bo i po co dłużej, swoje powiedziałem.


Komentarze
Pokaż komentarze (26)