Czytam po raz kolejny historię spuścizny Józefa Mackiewicza i nie mogę się nadziwić. Głupocie, zacietrzewieniu ale przede wszystkim marnotrawstwu.
Jak to możliwe, żeby dzieła jednego z najważniejszych polskich pisarzy XX wieku nadal nie były opublikowane, znane i czytane w wolnej Polsce? W takich przypadkach jak ten wychodzi cały absurd obecnie funkcjonującego prawa autorskiego.
Nie wiem, czy praw autorskich od Niny Karsov nie da się wykupić? Mógłby to nawet zrobić minister kultury - być może milion albo dwa by wystarczył a to przecież dla ministra tyle co splunąć. Więcej pewnie wydają rocznie na papier toaletowy.
Nie rozumiem też kompletnie miłośników Mackiewicza zwłaszcza tych mieszkających za granicą. Legalne bowiem udostępnienie tych dzieł nie stanowi w dobie internetu żadnego problemu. Wystarczy zeskanować tekst, opracować, opublikować w formacie PDF i zamieścić na serwerze w kraju, do którego macki naszego systemu autorskiego nie sięgają.
W Polsce o ile wiem nielegalne jest jedynie udostępnianie chronionych treści natomiast samo pobieranie ścigane nie jest. Miłośnicy, badacze, dzieciaki dostałliby więc w wygodny, powszechny i atrakcyjny sposób dostęp do dzieł Mackiewicza.
I czytaliby bo w gruncie rzeczy tylko o to chodzi.
e.132569


Komentarze
Pokaż komentarze (33)