Kiedy przed laty u Orwella czytałem o seansach nienawiści brałem je za fikcję literacką. Dziś czytając wpis Toyaha, człowieka na swe wielkie nieszczęście wybranego Blogerem Roku, zobaczyłem fenomen na własne oczy.
Postanowiłem przejrzeć komentarze. Liczyłem, że w dyskusji, która niechybnie wybuchnie pod wpisem, Mistrz Nienawiścizostanie napiętnowany, powstrzymany, przywołany do porządku. Jakże się myliłem. Dopiero tam Toyah pokazał mistrzostwo w odprawianiu mszy diabłu i przewodzeniu motłochu.
Zło, aczkolwiek cuchnie należy poznać, dlatego zajrzyjcie Koledzy pod wskazany poniżej adres i zobaczcie, kto i co tam wystawia:
http://toyah.salon24.pl/162447,wyzwolenie-senatora
Inne tematy w dziale Kultura