euromir euromir
446
BLOG

NOBEL LITERACKI – TOMAS TRANSTRÖMER

euromir euromir Kultura Obserwuj notkę 12

 

Dziś prezentuję jeden ze starszych wierszy Tranströmera. Jest to wiersz o naszej samotności (zaspakajającej się dziesięcioma minutami rano i dziesięcioma minutami  wieczorem). Ale i o kolektywności. O naszym byciu częścią ruchu drogowego – będącego jednocześnie samotnością w tłumie.  

 

 

Tomas Tranströmer

SAMOTNOŚĆ  

 

 

Gdzieś tutaj lutowym wieczorem bliski byłem utraty życia.

Samochód wpadł w poślizg i dostał się

na lewą stronę drogi. Jadący naprzeciw –

ich światła – znalazły się bardzo blisko.

Moje nazwisko, moje dziewczyny, moja praca

oddzieliły się ode mnie i zostały z tyłu, ciche,

oddalone coraz dalej. Ja byłem anonimem

jak chłopiec na szkolnym boisku otoczony przez wrogów.

 

Jadący z przeciwnej strony mieli ogromne reflektory.

Oświetlały mnie kiedy kręciłem kierownicą

przezroczysty w przerażeniu płynacym jak białko jajka.

Sekundy pęczniały – zajmując coraz więcej miejsca –

wielkie jak gmachy szpitalne.

 

I prawie można było się zatrzymać,

odpocząć chwilę

przed zderzeniem.

 

Nagle koła załapały: pomocne ziarna piasku

albo cudowne uderzenie wiatru. Auto wyszło z poślizgu

i przeleciało na drugą stronę jezdni.

Słup, zgniecenie – ostry dźwięk –

odleciał w ciemność.

 

Nastał spokój. Siedziałem w ciszy i patrzyłem

jak ktoś idzie przez śnieżycę  

żeby zobaczyć jak ze mną.

II 

Chodziłem długo

po zmrożonych polach wschodnich gotów.

Żadnego człowieka jak okiem sięgnąć.

W innych częściach świata

ludzie rodzą się, żyją i umierają w stałym tłoku.

 

Bycie cały czas widocznym – życie

pod obstrzałem wielu oczu –

musi dawać specjalny wyraz twarzy.

Twarz obłożoną gliną.

 

Bełkot podnosi się i opada

kiedy dzielą poimiędzy siebie

niebo, cienie, ziarna piasku.

 

Muszę być sam

dziesięć minut rano

i dziesięć minut wieczorem.

- Bez programu.

 

Wszyscy stoją w kolejce do wszystkich.

Wielu.

Jeden.

(KLANGER OCH SPÅR, 1966, Tłum. euromir)

  

 

 

ENSAMHET

 

Här var jag nära att omkomma en kväll i februari. 
Bilen gled sidledes på halkan, ut 
på fel sida av vägen. De mötande bilarna – 
deras lyktor – kom nära. 

Mitt namn, mina flickor, mitt jobb 
lösgjorde sig och blev kvar tyst bakom, 
allt längre bort. Jag var anonym 
som en pojke på en skolgård omgiven av fiender. 

Mötande trafik hade väldiga ljus. 
De lyste på mig medan jag styrde och styrde 
i en genomskinlig skräck som flöt som äggvita. 
Sekunderna växte – man fick rum där – 
de blev stora som sjukhusbyggnader. 

Man kunde nästan stanna upp 
och andas ut en stund 
innan man krossades. 

Då uppstod ett fäste: ett hjälpande sandkorn 
eller en underbar vindstöt. Bilen kom loss 
och krälade snabbt tvärs över vägen. 
En stolpe sköt upp och knäcktes – en skarp klang – den 
flög bort i mörkret. 

Tills det blev stilla. Jag satt kvar i selen 
och såg hur någon kom genom snöyran 
för att se vad det blev av mig. 

 

II 

Jag har gått omkring länge 
på de frusna östgötska fälten. 
Ingen människa har varit i sikte. 
I andra delar av världen 
finns de som föds, lever, dör 
i en ständig folkträngsel. 

 Att alltid vara synlig – leva 
i en svärm av ögon – 
måste ge ett särskilt ansiktsuttryck. 
Ansikte överdraget med lera. 

Mumlandet stiger och sjunker 
medan de delar upp mellan sig 
himlen, skuggorna, sandkornen. 

Jag måste vara ensam 
tio minuter på morgonen 
och tio minuter på kvällen. 
– Utan program. 

Alla står i kö hos alla. 

Flera. 

En. 

euromir
O mnie euromir

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Kultura