W dzisiejszym tekście Kataryny pierwszy raz od dawien dawna znalazłem myśl nie tylko ciekawą, ale i godną odnotowania: „(…) jak już PiS się całkiem pożre (…) media przestaną się tak bardzo bać (…) powrotu PiSu do władzy i wezmą się wreszcie za solidne rozliczanie tych, którzy u władzy są (…). A o to w końcu chodzi - żeby miał kto władzy patrzeć na ręce. PiS tego nie robi już od dawna, w każdym razie nie umie tego robić skutecznie. Z mojej perspektywy szarego wyborcy jest więc opozycją bezużyteczną.”
Aczkolwiek niezbyt to odkrywcze rozpoznanie - dobrze, że jest! Szkoda jedynie, że Kataryna nic z nim nie robi, że nie wyciąga zeń żadnych wniosków.
Nie zauważa na przykład, że Jarosław Kaczyński do cna wyczerpał już swój potencjał, I że - jak twierdzi choćby Jadwiga Staniszkis – Prezes jest fizycznie i psychicznie „wykończony”, że intelektualnie do worka kartofli stał się podobny !
„Niewytłumaczalność tego co się dzieje w PiSie”, niezrozumiałość zachodzących tam procesów każe Katarynie (bezradnie) rozłożyć ręce.
Słynna blogerka stwierdzając fakt panującej w partii degrengolady, wzbrania się by mówić o jej powszechnie znanych przyczynach – a więc o braku demokracji, o tyranii, o zamordyzmie w PiSie!
A może problem ten jest jej obcy? Wątpię. I ona niejednokroć musiała spotkać sie z tezą, że autarchiczna konstrukcja Statutu Prawa i Sprawiedliwości od lat służy Kaczyńskiemu do dławienia wewnątrzpartyjnej demokracji, że despotyzm prędzej czy później zdegeneruje partię, osłabi ją, nie pozwalając na zdrowy, naturalny rozwój.
Droga Kataryno, Ty wiesz od bardzo dawna, gdzie pies jest pogrzebany! Dlatego nie wierzę kiedy mówisz, że dla Ciebie, „niewytłumaczalnym pozostaje, to co się dzieje w PiSie”.
"Niewytłumaczalne" musi mieć inne powody.
Inne tematy w dziale Polityka