euromir euromir
246
BLOG

PRZYSWAJANIE, SPOLSZCZANIE, PIÓREM DŁUBANIE

euromir euromir Kultura Obserwuj notkę 2

 Praktycznie wszystkie tłumaczenia poezji dokonane przez. Miłosza  zebrane są  w dwu dziełach: "Wypisach z ksiąg użytecznych"" i w „Przekładach poetyckich”. Gdy je przejrzymy przyjdzie nam stwierdzić, że wachlarz  zainteresowań naszego noblisty był przeogromny. Miłosz tłumaczył Szekspira, Blake, Baudelairea, Whitmana, Jeffersa, Audena, Eliota, Yeatsa, Lorcę, Kawafisa, oraz mało znanych poetów murzyńskich i chińskich. O ile dobrze pamiętam, również szereg rozpraw Swedenborga. I nawet jeśli robił to z przekładów angielskich, to czapki z głów, gdyż praca ta, to sztuka wyższa - język archaiczny, trudny, pod względem semantycznym nadzwyczaj skomplikowany. Nie znając szwedzkiego Miłosz przekładał równiez poezję szwedzką. Między innymi wiersze tegorocznego noblisty, Tomasa Tranströmera.

Dokonane przezeń spolszczenia charakteryzują się wielką językową dokładnością. Często wręcz przesadną dosłownością. Ciekawe, że tym bardzie wierne, im bardziej obcy był dlań język oryginału. Bardzo dobrze widać to po tłumaczeniach (szczególnie mnie bliskich) poetów szwedzkich.

Poniżej miłoszowe tłumaczenie wiersza Tomasa Tranströmera, Utkantsområde. Miłosz zatytułował swój przekład Przedmieście. Ja uważam, że celniejsze są Peryferia. Obok tekstu oryginału znajdziecie Państwo, w celu porównania, dwa spolszczenia - Miłosza i nieco niżej moje. 

 

Tomas Gösta Tranströmer 

 

Utkantsområde

Män i överdragskläder med samma färg som marken kommer upp ur ett dike.
Det är ett övergångsområde, dödläge, varken stad eller land.

Byggnadskranarna vid horisonten vill ta det stora språnget men klockorna vill inte.
Kringkastade cementrör lapar ljuset med torra tungor.
Bilplåtverkstäder inrymda i före detta lagårdar.
Stenarna kastar skuggorna skarpt som föremål på månytan.

Och de platserna bara växer.
Som det man köper för Judas’ pengar: 
„Krukmakaråkern till begravningsplats för främlingar.” 

 

 

Przedmieście

Ludzie w drelichach koloru ziemi wstają z rowu.

Jest to miejsce pośrednie, martwy punkt, ni wieś, ni miasto.

Dźwigi na horyzoncie chcą skoczyć daleko, ale zegary są przeciw.

Rozrzucone betonowe płyty chłepcą światło zimnymi językami.

Warsztaty samochodowe założono w dawnych stajniach.

Kamienie rzucają cień tak ostry jak kamienie na powierzchni Księżyca.

I takie tereny są coraz większe,

jak grunt kupiony za judaszowe srebrniki,

„garncarzowa rola, żeby tam grzebać obcych”.

przełożył Czesław Miłosz

 

 

Peryferia

Ludzie w drelichach koloru ziemi wychodzą z rowu.

To miejsce przejściowe, martwego spokoju, ni wieś, ni miasto.

 

Dźwigi na horyzoncie chciałyby skoczyć, tylko zegary są przeciw.

Porozrzucane rury betonowe spijają światło suchymi językami.

Warsztaty samochodowe pomieszczone w byłych stajniach.

Kamienie rzucają cienie ostre jak przedmioty na powierzchni księżyca.

 

Tych miejsc jest coraz więcej.

Jak kupione za judaszowe srebrniki:

„pole garncarskie na cmentarz dla obcych”.

 

przełożył euromir

 

 

 

euromir
O mnie euromir

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Kultura