euromir euromir
440
BLOG

PIĘKNODUCHY, AUTOCENZURA I NOGA OD STOŁU

euromir euromir Kultura Obserwuj notkę 7

 Kilka dni temu Starosta Melsztyński skomponował notkę* cieszącą się nie tylko dużym powodzeniem ale i wielką urodą. Traktowała o pięknie naszego języka ojczystego.  Starosta pytał w niej o najładniejsze polskie słowo. Aby dobrym zaświecić przykładem przedstawił Czytelnikom kilka własnych zakochań i zauroczeń. Okazało się, że należą do nich gościniec, pieczeniarz oraz poranek majowy.

Większość komentarzy, które niebawem opublikowano pod jego tekstem, utrzymana była w bardzo podobnym, pół harcerskim i pół ministranckim tonie. Ich autorzy, w ad hoc powstałym plebiscycie, za najpiękniejsze polskie słowa uznali wspaniale szeleszczące spółgłoskami:  dżdżownicę, źdźbło, poranek, pantałyk, ukojenie, staroświeckość oraz ulotkę.

Znalazło się wszakże kilku prześmiewców - obrazoburców, którzy (zapewne, aby naruszyć bogoojczyźnianość chwili) wskazali na kilka zdecydowanie niecenzuralnych przykładów mających rzekomo równie dobrze dowodzić piękna naszej mowy. W tym celu przywołano starosłowiański zwrot kurwa mać oraz  prawdopodobnie równie antyczne: chuja, dzidzię i Piździuka - określenia niewątpliwie obsceniczne, o charakterze mocno wulgarnym i seksistowskim. 

Obsceniczne, wulgarne? Godne wyrugowania z naszej kultury? Czy możemy być tego pewni?

Chyba nie, gdyz nie istnieje uniwersalna wykładnia obsceniczności. Określenie tego, co się na nią składa jest bardzo niewyraźne i ruchome. W dużym stopniu zależy od czasów i stopnia tolerancji społecznej (vide Anglia wiktoriańska i Anglia szekspirowska).

Wiele społeczeństw, również demokratycznych, aby ukrócić drażniące je obscenę i wulgarność (uważane z nie zawsze zrozumiałych powodów  za wartości zdecydowanie  pejoratywne)  stosuje cenzurę – mimo świadomości, że cenzura ogranicza swobodę wypowiedzi, a więc również swobody obywatelskie.

Na blogu Starosty do gwałtu na wolności słowa, chwalić Boga, nie doszło. Nasz paraszwedzki Kolega dyskusję sprytnie zdusił. Zanim wybuchła :)

Pytanie tylko, po co?

Nie zapominajmy, że w XIX wiecznej, wiktoriańskiej Anglii pruderia wraz z autocenzurą  zaszły któregoś dnia tak daleko, że aby nie wywoływać niepożądanych skojarzeń, w miejscach publicznych zaczęto gremialnie przysłaniać  materiałem nawet nogi od stołu J

 

* http://tekstykanoniczne.salon24.pl/380781,najpiekniejsze-slowo-polszczyzny

euromir
O mnie euromir

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Kultura