W końcu listopada ubiegłego roku polską blogosferę opanowała histeria – najznaczniejsi blogerzy prawicy chórem ogłosili, że rząd Tuska posługując się słupem (Hajdarowiczem), kupił Rzeczpospolitą, dokonując tym ostatecznego zamachu na wolne słowo w Polsce.
Histeria wydawała się nie mieć granic. Panice ulegali ludzie na pozór opanowani i rozsądni. Semka jak Tadeusz Reytan wymówił pracę. Wildstein - zlikwidował zadłużenie w banku. Nawet Ziemkiewicz zradykalizował teksty i poglądy.
Na przestrzeni jedynie kilku tygodni ceny warszawskich nieruchomości spadły na łeb i szyję! Tak zareagował rynek, kiedy redaktorzy gwałtem sprzedawali domy i mieszkania.
Obserwując tę niesłychaną i w dużym przecie stopniu nieracjonalną panikę pisałem: Rzeczpospolita to „Wildstein, Mazurek, Ziemkiewicz, Zaremba oraz Haszczyński. Tych pięć nazwisk kreuje jednocześnie linię redakcyjną Rzeczpospolitej. Gdyby noszący je ludzie zdecydowali się odejść, lub gdyby firma zdecydowała się na zerwanie z nimi współpracy, mogłoby to zakończyć się dramatycznym załamaniem sprzedaży.”
-Czyżby nie wiedział o tym Hajdarowicz - pytałem?
„Ponieważ nie wierzę w teorie spiskowe a Grzegorz Hajdarowicz (szczególnie z bliska) nie wygląda na idiotę, trudno mi uwierzyć, że chciałby wbrew swemu dobrze rozumianemu interesowi zarżnąć, jedną z nielicznych na polskim rynku wydawniczym, złotą kurę.”
Dziś, ponad cztery miesiące po opisanych wydarzeniach, wiadomo już, że spiskowa teoria przejecia Rzeczpospolitej, jak wiele przed nią, wyladowała na śmietniku historii. I bardzo dobrze, gdyż w kolejce niecierpliwie stoją następne.
- Ta, która zamach robi z katastrofy pod Smoleńskiem.
- Ta, która w Prezydencie Komorowskim ruskiego widzi szpicla.
- Oraz ta, która zakłada, że Polacy nie potrafią myśleć…
Inne tematy w dziale Polityka