Jesienią zeszłego roku Szwecja zablokowała unijne, wymierzone w Syrię sankcje. Celem ich miało być wstrzymanie rozbudowy przez Ericssona syryjskiej sieci telefonii komórkowej.
Szwedzkie veto wzbudziło wówczas zajadłą krytykę Izraela. Dzisiaj przypomniał o nim na swym blogu Eli Barbur - najwybitniejszy (obok Waldburga) syjonistyczny funk na Salonie. Miało dowodzić, że Szwecja to kraj antysemitów.
(Chcąc za wszelką cenę skompromitować szefa szwedzkiego MSW, Barbur stwierdził, że Carl Bildt to polityk, który: „szczególnie zaangażował się w obronę praw narodu palestyńskiego prześladowanego okrutnie przez okupanta syjonistycznego.”
Funk chciał zgryźliwie. Zaś wyszło do dupy. Bo nawet nie na temat.)
Dziś trudno Szwedom nie przyznać racji. Blokada planowanych sankcji wzmogła wewnętrzny, syryjski obieg informacji. Brak Internetu, telefonii komórkowej czy twittera spowodowałby, że świat nie mógłby tak jak dziś, z minuty na minutę otrzymywać najświeższych zdjęć, relacji, reportaży, słowem najbardziej aktualnych syryjskich informacji.
Inne tematy w dziale Polityka