0 obserwujących
89 notek
81k odsłon
  73   0

Wymachiwanie szabelką. Czyli co wolno wojewodzie...

Prezydent niepotrzebnie drażnił Rosję - takie komentarze daje sie słyszeć po ostatniej wizycie Lecha Kaczyńskiego w Tbilisi. Komentatorzy wypowiadający się w ten sposób często, choćby pośrednio, starają sprzedstawiać się jako "umiarkowani", "racjonalni" i "wyważeni". To ich opinie, skłaniające się ku postawie uznającej zdecydowanie i jednoznaczność w stosunku do ostatniego konfliktu za rzecz niewłaściwą - a nawet szkodliwą - powinny być uznane za te własciwe, zrównoważone, godne wysłuchania. Gruzji pomóc - owszem. Ale w sposób ograniczony, najlepiej jak najbardziej dyplomatyczny. Takie stanowisko jest godne mężów stanu, intelektualistów, prawdziwych przywódców. Zachowania takie - jak to zademonstrowane przez Kaczyńskiego to nieodpowiedzialność, głupota, ślepa rusofobia, nieznajomość arkanów dyplomacji. To awanturnictwo międzynarodowe - za które - z własnej winy (a raczej z winy tych nieprzemyślanych deklaracji naszego prezydenta) - słono zapłacimy.

Głosy takie cynicznie wykpił w swoim komentarzu Jan Wróbeł w Dzienniku http://www.dziennik.pl/opinie/article222310/Polak_przywodca_wrogiej_pokojowi_bandy.html. Mnie zastanawia jednak inna sprawa - jeśli to Polska i polski prezydent wymachują tak niemiłosiernie szabelką - jak można nazwać zachowania innych polityków i ludzi uznawanych za specjalistów w zakresie polityki międzynarodowej - których ostatnio cytowały agencje informacyjne i prasa. Czy stanowczy protest Szwecji - której szef dyplomacji porównał wprost agresję Rosji do przywodzącej na myśl politykę Hitlera i III Rzeczy był równie nieodpowiedzialny - a Szwecja własnie wymachuje szabelkami? Czy uznawany za przez wielu za niekwestionowany autorytet w dziedzinie analiz politycznych Zbigniew Brzezinski posunął sie za daleko - twierdząc iż Putin wkracza na drogę wyznaczoną przez Hitlera i Stalina - a Rosja realizuje strategie imperialna, zagrażającą stabilności regionu i bezpeczeństwu światowemu? Czy ten doradca obecnego kandydata Demokratów przekroczył cienką granicę między opanowaniem, a szaleństwem - otwarcie postulując aby Rosję na arenie międzynarodowej izolować, a do ostatnich wydarzeń odnieść się znacznie bardziej stanowczo niż zrobił to John McCain, który wg byłego doradcy Cartera wciąż zbyt łagodnie wypowiada się o ataku na Gruzję? Pragnę przypomnieć - ten sam "Zbiggy" Brzeziński - choć w sposób nieco bardziej oględny niż Carl Bildt - zasugerował zbieżność polityki imperialnej Stalina i Putina.

Co powiedzieć o polityce Izraela i Ukrainy - które od dłuższego czasu w aktywny sposób pomagały Gruzji - wysyłając tam sprzęt wojskowy i instruktorów. O słowach szefa brytyjskiej dyplomacji, który stwierdził że - "ta operacja to jawna agresja. Widok rosyjskich czołgów, wjeżdżających przez granice na ziemie suwerennego kraju, przejmuje mrozem wielu ludzi. To nie w ten sposób winny układać się stosunki międzynarodowe w XXI wieku".

Do Gruzji udało się 5 przywódców państw - manifestując swoją solidarność z narodem Gruzinskim. Ich celem nie było negocjowanie zawieszenia broni. Ich celem było wyrazenie swojego poparcia - idacego dalej niz jalowe dyplomatyczne noty. Przekonanie zgromadzonych tam ludzi ze nie sa sami. Ze ktos na swiecie o nich pamieta. I nie rozwaza wszystkich "za" i "przeciw" - ale po prostu stoi razem z nimi. Machając tymi samymi sztandarami (a nie szablami) jakimi niedawno machano na Majdanie, a teraz w gruzinskiej stolicy.

Jeszcze niedawno przez rosyjska prase przetoczyła sie burza, kiedy Radek Sikorski porównał niemiecko - rosyjska wspolprace w sprawie gazociągu północnego do paktu Ribbentrop - Molotow. Dlaczego wtedy nikt nie pilnował szefa MSZ?

Czy oni wszyscy - Zbigniew Brzezinski, John McCain, Carl Bildt, David Miliband, a wcześniej Radek Sikorski - to tylko polityczne oszolomy, niepotrzebne antagonizujace Rosje? Nie mające za grosz wyczucia raptusy, których głos powinno się maksymalnie wyciszyc, aby nie zaszkodzili prawdziwym dyplomatom i swiatłym ludziom, znającym sposób na rozmowe z Kremlem? Jak widać w sprawach miedzynarodowych głos zabierać powinni wszyscy - za wyjątkiem nas. I nie chodzi tylko o Gruzje - ale o inne historie - takie jak wojna w Iraku, Iran czy konflikt palestyński. Polska to nie żaden wojewoda - a jedynie mały smrodek którego obowiązkiem jest siedzieć cicho...

No cóż, dla wielu ideałem postawy własciwej w takich sytuacjach jest Arthur Neville Chamberlain, machający na lotnisku świstkiem papieru, symbolizującym Uklad Monachijski, a politycznymi rozrabiakami są Ci wszyscy, którzy ośmielali się wyrazić inaczej o wyprowadzającym Niemcy z kryzysu gospodarczego Adolfie Hitlerze.

Michał Wiśniewski

Powyższa opinia jest opinia wlasna autora i jako taka nie moze byc uwazana za automatycznie identyczną z opinia innych osob zwiazanych z Fundacją Europa 21.

Lubię to! Skomentuj26 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale