Są dwie możliwości: albo sprawa jest tak oczywiście wygrana, że klient obroni się sam i nieetycznym byłoby narażać Go na koszty "zastępstwa procesowego" albo też sprawa jest już tak przegrana, że można sobie tylko nieskazitelną adwokacką reputację popsuć bronieniem "politycznego trupa".
Znając poziom etyki zawodowej naszej palestry wiem, że możliwy jest tylko wariant nr 1, czyli "Lew R. niewinny i areszt za chwilę w aureoli świetości opuści". No to czekam.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)