Zwykli ludzie: POLICZYLIŚMY się. Wyszliśmy na ulice. Spojrzeliśmy sobie w oczy. Spojrzeliśmy w obiektywy kamer. Powiedzieliśmy do mikrofonów, dobitnie, co czujemy, czego i KOGO nie chcemy i nie akceptujemy. I dlaczego nie.
Dziennikarze: w swej masie winni zdrady uczciwej myśli.
Mielą językami z tą samą częstotliwością, co jeszcze w piątek, ale nagranie – już inne: JEDNOŚC, POJEDNANIE, PLE, PLE, PLE…. I skrzypi to, rzęzi, nie pasuje do wypowiadających je ust.
Celebryci: przymilnie uśmiechnięci, zatroskani, gładcy. Wymieceni nagle z Publicznej - przygarnięci w komercji.
Łobuzeria: znikła z ekranów. Na jak długo?
Przesłanie podstawowe: NIC nie będzie już tak jak dawniej. Ale też i NIC nie będzie nam dane na dłużej, niż dopóki nie zamknie się płyta grobowca.
Czuwajmy!


Komentarze
Pokaż komentarze (8)