0 obserwujących
83 notki
15k odsłon
40 odsłon

"Polak mały"

Wykop Skomentuj1

Wg podawanych kryteriów moja „mała ojczyzna” obejmowała terytorium niemal połowy kraju, gdzie stale pracowałem i odpoczywałem. Kupowałem, sprzedawałem, bawiłem towarzysko, a także pielęgnowałem w pamięci wspomnienia mieszkających tam, działających gospodarczo i wojujących gdy było trzeba moich dziadków oraz pradziadków.

Czy zatem obszar Małopolski, Śląska, Podkarpacia, Świętokrzyskiego i części Mazowsza można traktować jako tę „Polskę – mikro?

Czy taka „mała ojczyzna” ma jakikolwiek sens i czy spełnia realnie przypisywane takiej krainie kryteria. Oczywiście, że nie!

Odnoszenie się do lokalnych „patriotyzmów” występuje czasem dla potrzeb sport – biznesu, czy też kampanii samorządowych, ale nie jest to nic innego, jak kolejny tani chwyt marketingowy.

Wykorzystywanie ludzkich słabości jest jednak w oczywisty sposób etycznie podejrzane, a do tego zbyt często okazuje się także niehigieniczne intelektualnie.

Zgodna z definicjami „mała ojczyzna” dla średnio rozgarniętego Polaka może być zatem co najwyżej (i to z pewnymi zastrzeżeniami) pojęciem historycznym.

W obecnych warunkach żyjemy, funkcjonujemy i czujemy się jak u siebie w domu na obszarze, który nie ma nic wspólnego z bezpośrednią bliskością naszej gminy, parafii, jarmarku, karczmy czy wreszcie samego miejsca zamieszkania.

Nie podróżujemy saniami, bryczką, ani też furmanką, wiele zaś osób podobnie jak ja, posiada nieruchomości znacznie od siebie odległe, a wygodne samochody pozwalają pokonywać stukilometrowe trasy szybko i bezstresowo, pomimo kiepskiej infrastruktury.

Rozgarnięty Polak „małej ojczyzny” nie ma i mieć nie potrzebuje, bo dbałość o własne miejsce zamieszkania nie wymaga żadnego wzniosłego wyróżnika, a tym bardziej „mało - ojczyźnianego” patosu.

Poza tym nasze odwieczne problemy z kurczącą się, lub wręcz znikającą prawdziwą Ojczyzną - Najjaśniejszą Rzeczypospolitą  nie wyrobiły u nas na szczęścia  tak sformułowanego dystansu  do własnego narodowego państwa.

123 lata zaborów skutkowały co prawda koniecznością „zespawania” rozerwanej i wmontowanej we wrogie systemy państwowe narodowej substancji, lecz stosowne antagonizmy występują u ludzi mądrych jedynie w postaci żartów, czy też anegdot.

Bo jakże mogłoby być inaczej, skoro wielu z nas ma w sobie krew przodków zamieszkujących różne dzielnice kraju (także te pozostające dziś poza jego granicami).

Jeżeli mówimy tu o szkodzących nam pozostałościach, które na zasadzie sprzężeń zwrotnych nie pozwalają nam dorobić się naprawdę silnego narodowego bytu, to mamy na myśli obywatelską pospolita obojętność i z zasady negatywny stosunek do stanowionego prawa.

Warto dbać o swoje najbliższe otoczenie, tym bardziej że przychodzi to z większą łatwością, ale należy tę aktywność postrzegać w dużo szerszym kontekście.

W obliczu nieuchronnych przemian o charakterze globalnym naszą  konkurencyjność, a także bezpieczeństwo można skutecznie ulokować jedynie w zdrowym narodowym myśleniu i solidnym organizmie państwowym.

Miło posłuchać lokalnych legend, popatrzeć na ludowe stroje, czy odnotować przywiązanie górali z Podhala do hal, a rybaków z Ustki do swoich kutrów.

Ale na takich przykładach widzimy, jak bardzo nam trzeba silnej ochrony państwa.

Posiadanie jednej wspólnej Ojczyzny i związanego z nią patriotyzmu nie wyklucza zatem sentymentu do wybranych miejsc, a tym bardziej lokalnej obywatelskiej i samorządowej dbałości. Nie ma jednak potrzeby „miniaturyzowania” na potrzeby tych  prostych, a przy tym  naturalnym działań wielkich słów, takich jak „ojczyzna”, czy „patriotyzm”.

 

Już w „Katechizmie Małego Polaka” Władysława Bełzy

z roku 1900 czytamy:

- Kto ty jesteś?

- Polak mały.

- Jaki znak twój?

- Orzeł biały”

a dalej:

- Czym ta ziemia?

- Mą ojczyzną. 

- Czym zdobyta?

- Krwią i blizna

- Czy ją kochasz?

- Kocham szczerze.

- A w co wierzysz?

- W Polskę wierzę.”

Ojczyzna jest zatem – jedna i ma konkretne - imię.

Podobnie jak związana z nią miłość i pospolity narodowy obowiązek.

Myślenie kategoriami „małej ojczyzny”, czy też „euro - regionu” akurat nam Polakom powinno pozostać całkowicie obce w imię dobrze pojętych własnych interesów.

 

Kraków, 23 stycznia 2010r.                      Jan Szczepankiewicz

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale