0 obserwujących
189 notek
302k odsłony
  44   0

Kopacz: i tak zreformuje służbę zdrowia

Z Ewą Kopacz
rozmawia Sonia Termion

Raport Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego, czyli dawnego PZH, o stanie zdrowia Polaków pokazuje, że po 2000 r. wyhamował trend gwałtownej poprawy naszego zdrowia widoczny w latach 90. Nadal wskaźniki np. dotyczące umieralności noworodków mamy znacznie gorsze niż w Europie Zachodniej. Jak to zmienić?
-Trzeba pamiętać o priorytetach w ochronie Zdrowia, a są nimi m.in. najczęstsze przyczyny zgonów, czyli choroby układu krążenia i nowotwory - i skierować na nie fundusze. Z budżetu i wpływając na NFZ. Raport potwierdza też, że ogromnym wyzwaniem jest starzenie się społeczeństwa i zmniejszanie się populacji Polaków. Ale pokazuje również, iż w niektórych dziedzinach nastąpił postęp, np. alkoholu spożywamy mniej niż wynosi europejska średnia.

Czy te słabe wyniki, zawarte w raporcie, nie są spowodowane tym, że Polska tak mało - o 2/3 na osobę mniej niż kraje zachodnie - wydaje na ochronę zdrowia?
- Konia z rzędem temu, kto dziś potrafi udowodnić, ile pieniędzy, by wystarczyło. Kluczem jest dobre zarządzanie i uszczelnienie. Do dziurawego wiadra wodę możemy dolewać bez końca.

Ale tutaj nie trzeba wyważać otwartych drzwi. Wiadomo ile cywilizowane kraje wydają na służbę zdrowia.
- Nikt nie jest w stanie odpowiedzieć, ile w tym systemie powinno być pieniędzy, m.in. dlatego, że ciągle pojawiają się nowe - oczywiście droższe - metody leczenia. Chodzi o to, by nie obciążać dodatkowo pacjentów, nie rozszerzając jednocześnie oferty. Od roku 2010 zamierzamy podnieść składkę o 1 punkt procentowy.

Wspomniała pani, że nasze społeczeństwo się starzeje. Czy w tej sytuacji, pani sprzeciw wobec bezpłatnego znieczulenia na życzenie przy porodzie  jest dobrym sygnałem. Czy nie warto byłoby pokazać Polkom, że państwo nie chce na nich oszczędzać? Takie znieczulenia są przecież standardem w cywilizowanych krajach.
- Tak, ale chciałabym żeby nasze działania były realne, a nie pozorowane. Problem polega na tym, że znieczulenia mogą wykonywać tylko anestezjolodzy. A tych zwyczajnie brakuje.

Równie dobrze mogłaby pani powiedzieć, że brakuje anestezjologów do innych operacji czy zabiegów. 

- Biorąc pod uwagę liczbę porodów na dziś nie byłoby jak skutecznie egzekwować prawa do bezpłatnego znieczulenia. Minister Zdrowia nie jest poza tym cudotwórcą zdolnym do wykształcenia w ciągu roku całej rzeszy anestezjologów. Gdzie byli moi poprzednicy, czy wtedy problem nie istniał? Dopiero my wprowadziliśmy szereg ułatwień w uzyskiwaniu specjalizacji.

Rozumiem więc, że, przewidująca m.in. prawo do znieczulenia na życzenie, Karta Praw Kobiety Rodzącej przygotowana przez Rzecznika Praw Obywatelskich nie wejdzie w życie.
- Chcę, by w przyszłości znieczulenie mogła dostać każda rodząca, u której nie będzie przeciwwskazań. Ale stanie się to, gdy będziemy mieli dostateczną liczbę anestezjologów. Jak mówiłam, od nowego roku wchodzi w życie system zachęt do wybierania deficytowych specjalizacji, w tym anestezjologicznej.

Kiedy więc darmowe znieczulenie na życzenie będzie dostępne?

- Kiedy będzie wystarczająco dużo anestezjologów. Za kilka lat, na pewno mniej niż pięć. Do tego czasu anestezjologów na pewno przybędzie.

Wróćmy do Karty przygotowanej przez RPO. Czy będzie ona obowiązywać?
- Zanim pan Kochanowski ogłosił tę inicjatywę, mój resort wystąpił o zmianę statutu, by móc utworzyć departament matki i dziecka. Opracuje on standard dla kobiety rodzącej. A Karta posłuży nam jako dokument doradczy przy opracowaniu tego standardu.

Czyli Karta Praw Kobiety Rodzącej nie będzie obowiązującym dokumentem.

- Nie w porządku byłoby składanie zobowiązań, bez możliwości ich zrealizowania. Na pewno nie schowam Karty do szuflady, wykorzystam ją jako pomoc.

Niedawno prezydent zawetował pani ustawy. Czy w tej sytuacji jednak nie warto byłoby zmienić startegię i spróbować dogadać się z opozycją. Ostatnio swój projekt ustawy o zoz-ach przedstawiła SdPl i Dorn.

- To nie jest projekt nowej ustawy, lecz 42. nowelizacja ustawy o zoz-ach! Jest on zwyczajnie szkodliwy. Śmiało mogę powiedzieć, że nasze ustawy były dużo lepsze. Ponieważ jednak prezydent je zawetował i tym samym zafundował Polakom status quo - sankcjonując nieprawidłowości i patologie, będę robić co się da by poprawić polską ochronę zdrowia.

Broni pani zawetowanych przepisów, tymczasem często słyszy się, że umożliwiłyby one realizację „planu Sawickiej” oraz, że dałyby wierzycielom szpitali możliwość uwłaszczenia się na ich majątku.
- Chciałabym znaleźć tego, kto mi pokaże szpital sprywatyzowany przez Sawicką... Zgodnie z zapisami ustawy, 3/5 rady powiatu (więc i radni opozycyjni) decydowałoby o zbyciu majątku szpitala. Nałożyliśmy więc ogromną odpowiedzialność na samorząd. Tymczasem obecny brak regulacji powoduje, że komornik wchodzi tam gdzie chce i zabiera, ile chce.

Na koniec zapytam o pogłoski na temat pani rezygnacji. Ostatnio Palikot oświadczył, że będzie pani startować do europarlamentu. Wcześniej podobne doniesienia publikowała „Polska”, a pani zdecydowanie zaprzeczyła.
- Słysząc, że startuję do PE mam wrażenie, że ktoś mnie ubezwłasnowolnił, a ja tego nie zauważyłam. W tej sprawie podejmę decyzję sama. Będę się musiała z niej wytłumaczyć lub pokazać dlaczego jest ona dla mnie dobra. Jeśli ja takiej decyzji nie podjęłam, to proszę mi nie wmawiać, że muszę się z niej tłumaczyć. Na chwilę obecną realizuję decyzję przyjścia do Ministerstwa Zdrowia po to, by zrobić systemową reformę. Weta prezydenta mi ją opóźniają, ale to nie znaczy, że zrezygnowałam. Przyszłam zrobić reformę i ją zrobię.
Lubię to! Skomentuj9 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale