0 obserwujących
189 notek
303k odsłony
  452   0

Beevor o Powstaniu Warszawskim:Bohaterstwo i okrutna geopolityka

W sierpniu 1944 roku Powstanie Warszawskie mogło mieć sens jedynie polityczny i symboliczny. AK liczyło na pomoc wojsk sowieckich, które w tym czasie zbliżały się do Warszawy. Polscy dowódcy nie byli oczywiście pewni, że Stalin im pomoże, ale nawet zakładając, że chciałby ich wspomóc, to nie byłby w stanie. Jego oddziały były wtedy kompletnie przerzedzone. Teraz już oczywiście wiemy, że Stalinowi było też bardzo na rękę pozwolić Hitlerowi rozprawić się z powstańcami i resztkami polskiej armii tak, aby on potem nie musiał tego robić. Ze strategicznego, militarnego punktu widzenia, powstanie niczego więc Polakom nie dało. Nawet w porównaniu do innych bitew, które miały miejsce w Polsce w czasie wojny, okazało się też, że nie była to aż tak znacząca operacja militarna.
 

Musimy jednak pamiętać, że Powstanie było nie do przecenienia dla kolejnych pokoleń Polaków, żyjących pod sowieckim reżimem. Przesłanie wręcz desperackiego heroizmu, niemal imperatywnego pragnienia wolności pomagały Polakom przetrwać godnie ten straszny powojenny okres. Pamięć o wkroczeniu wojsk radzieckich do Polski we wrześniu 1939 i potem
ich obojętność na brutalne stłamszenie powstańców pięć lat później w Warszawie pozwoliło Polakom również na pozbycie się złudzeń co do intencji Stalina. Zachodnie państwa, zwłaszcza Wielka Brytania i USA, nie mogły sobie pozwolić na tak realistyczną ocenę ZSRS.

Był on ostatecznie kluczowym koalicjantem w walce przeciwko III Rzeszy. Bez niego alianci nie mieli szans na pokonanie Hitlera. Polska do pewnego stopnia stała się zatem ofiarą swoch geopolitycznych uwarunkowań. Ale mimo to uważam, że część krytyki kierowanej w stronę zwłaszcza premiera Wlk. Brytanii Winstona Churchilla była nieuzasadniona.
 

Churchill codziennie telefonicznie próbował Stalina przekonać, aby zainterweniował w Warszawie. Kiedy jego namowy nic nie dały, postanowił sprawy wziąć w swoje ręce. Wysyłał samoloty, które zrzucały nad Warszawą zapasy broni i jedzenia dla powstańców. Część z nich pierwotnie miała dostarczać zapasy dla oddziałów we Włoszech, ale premierowi Wielkiej Brytanii zależało bardziej na wspomożeniu walczącej Warszawy, pomimo tego, że zdawał sobie sprawę, że to walka z góry skazana na niepowodzenie. W tamtym momencie koalicjanci naprawdę nie mogli sobie pozwolić na większe gesty, zwłaszcza, że przedstawiciele polskiej władzy czekali do ostatniego momentu, aby poinformować ich o wybuchu powstania.
 

Jednak pomimo tego, że koalicjanci nie mogli obyć się bez pomocy Stalina w walce z Hitlerem, nie oznacza, że byli wobec niego kompletnie bezkrytyczni. Zwłaszcza Churchill był wielkim realistą. W przeciwieństwie do  Roosevelta - tak optymistycznego, że aż niemal aroganckiego - wiedział, że Stalina nie da się oczarować i przekonać do pełnej współpracy. Prezydentowi USA bardzo zależalo na uczestnictwie ZSRS w kreowaniu
powojennego świata, w którym porządku pilnowałaby oczywiście ONZ. Stąd chciał Stalina jakoś przekupić - brakiem konkretnych ustaleń odnośnie Polski.

W Jałcie to Churchill był jedynym politykiem, który w ogóle poruszył kwestię tego kraju. W tym czasie Stalin zajmował już większość terytorium Polski, starając się ukrywać ciągle prawdziwą twarz komunizmu. Wspierał na przykład komunistyczną partię we Francji, ale jednocześnie powstrzymywał ją przed rozpętaniem rewolucji, aby nie zwracać uwagi Zachodu na niebezpieczeństwo, które wiązało się komunizmem. Zachowywał pozory demokracji na okupowanych terenach. Obiecał m.in. demokratyczne wybory w Polsce, w wyniku których wyłoniona zostałaby nowa władza w Polsce. I tak udało mu się nabrać i Wielką Brytanię i USA.Churchill nie był pewien intencji Stalina aż do momentu, gdy NKWD aresztowało przywódców  Polskiego Państwa Podziemnego. To wtedy, w maju 1945 roku, zaczął myśleć o militarnej interwencji w tamtym rejonie - operacja nazywała się "Unthinkable" ("Nie do pomyślenia").
 

Stalin jednak dowiedział się o tym od brytyjskiego zdrajcy, a nowy prezydent USA, Harry Truman, był przeciwny pomysłowi. Sama Wielka Brytania była na skraju bankructwa i nawet w połowie nie dorównywała zasobami militarnymi ZSRS. Zbyt wiele okoliczności sprzysięgło się przeciw Churchillowi, który stwierdził w końcu, że przeprowadzenie tej operacji naprawdę było "nie do pomyślenia". I w ten sposób Polska po raz kolejny została pozbawiona jakichkolwiek sojuszników.
 

Prof. Antony Beevor, brytyjski historyk II wojny światowej, autor bestsellerów "Stalingrad" i "Berlin 1945. Upadek"

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura