0 obserwujących
189 notek
303k odsłony
  502   0

Wojna oczami Niemców

Marcin Herman, dziennikarz działu Opinie "Faktu"

Pomiędzy 65. rocznicą Powstania Warszawskiego a 70. rocznicą niemieckiej napaści na Polskę i wybuchu II wojny światowej na naszym rynku pojawiły się dwie niezwykle interesujące i znakomite książki, które pozwalają spojrzeć na historię z innej perspektywy. Konkretnie z perspektywy niemieckiej. I to Niemców z różnych pokoleń. Z pokolenia oprawców III Rzeszy ("bohaterowie" książek) , powojennego pokolenia Niemców zmagających się z winą ojców lub nieco starszych braci (Dieter Schenk) oraz pokolenia dzisiejszych 30-40 latków (Jochen Böhler).

„Hans Frank. Biografia generalnego gubernatora” pomaga nam zrozumieć głównych zbrodniarzy, bo to opowieść nie tylko o samym „kacie Polski”, ale też przy okazji częściowo o jego strasznym towarzystwie - elitach NSDAP, SS i innych zbrodniczych organizacji - z którym Frank związał się już na początku lat 20. Zrozumieć, ale nie po to, by usprawiedliwić, lecz by zbliżyć się do prawdy. Spróbować znowu odpowiedzieć sobie na pytanie, jak kulturalny i cywilizowany niemiecki naród mógł popełnić tak okropne zbrodnie. Ale ta książka to ma też wymiar uniwersalny. To opowieść o ciemnej stronie
człowieczeństwa. O tym, do czego ludzie mogą być zdolni w imię własnej pychy, kariery, próżności. O tym, że nawiększe zło często rodzi się z jak najlepszych intencji, a raczej z tego, że człowiek moralnie kaleki potrafi się przekonać, że cokolwiek czyni - czyni dobro. Frankowi przychodziło to tym łatwiej, że był człowiekiem inteligentnym i wykształconym i nigdy nikogo osobiście nie zabił. Był typowym mordercą zza biurka. Potrafił na przykład sobie wmówić, że był dla Polaków całkiem ludzkim namiestnikiem Rzeszy.
 

Schenk co prawda dużo zastanawia się nad skomplikowaną psychologią i doświadczeniami Franka, które mogły wpłynąć na jego wybory, np. chorym życiem rodzinnym, kompleksami. Ale nie rozczula się nad nim z tego powodu. Ostatecznie zawsze na końcu jest wolna wola. Ostatecznie, jak mówił syn Franka, Niklas, który całe życie zmaga się z ciężarem, jakim
jest dla niego piętno syna mordercy, zawsze dla jego ojca ważniejsze, niż życie innych ludzi i jakiekolwiek wyższe wartości okazywały się splendor, poczucie władzy i siły, ulubiony mercedes i inne bogactwa materialne. I  miliony podobnych wyborów między dobrem a złem dokonywane przez miliony Niemców złożyły się na historię Niemiec w latach 1933-1945. Stąd płynie nauka na przyszłość, nie tylko zresztą dla Niemców.
 

W czasie procesu w Norymberdze, w cieniu szubienicy, Frank podobno zaczął głęboko żałować za zło, które wyrządził. Przed powieszeniem wyspowiadał się i przyjął Komunię św. Czy to było kolejne przedstawienie, jakie Frank odegrał przed sobą i światem, czy też rzeczywisty przełom? Tego nigdy się nie dowiemy. I to, że Schenk pozostawia nas z tym pytaniem to kolejny dowód na siłę tej książki.
 

Ciekawa jest też postać autora. Dieter Schenk (rocznik 1937) to niemiecki prawnik i dziennikarz, były policjant. Od wielu lat zajmuje się rozliczaniem okresu III Rzeszy. Nie tylko piórem. Parę lat temu jego książka na temat mordu sądowego na obrońcach Poczty Polskiej w Gdańsku doprowadziła do ich formalnego uniewinnienia i napiętnowania po latach niemieckich sędziów, którzy wcześniej cieszyli się nieposzlakowaną opinią.
 

Wydaje się, że w pewnym sensie jego dzieło kontynuuje młodszy od niego o ponad 30 lat Jochen Böhler. Jego książka o zbrodniach Wehrmachtu w Polsce we wrześniu 1939 to praca pod paroma względami przełomowa. W Niemczech ostatecznie chyba pogrzebała mit o przyzwoitym, niemal rycerskim Wehrmachcie przeciwstawianym przez dekady zbrodniczemu SS.
Böhler jako pierwszy dotarł do dokumentów, zapisków frontowych, raportów, listów niemieckich żołnierzy, które są same w sobie niezbitym dowodem na to, jak fałszywy był ten mit. Zaczadzenie nazistowską propagandą, pogarda i nienawiść do Polaków i Żydów, przyzwolenie dowódców na przemoc wobec ludności cywilnej, w tym egzekucje, brak poszanowania międzynarodowych konwencji wojskowych, bliska współpraca z oprawcami z SS były powszechne. Niezależnie od tego, czy chodziło o prostych żołnierzy, czy o kadrę oficerską. Ci, dla których naczyły coś konkretnego słowa o honorze niemieckiego żołnierza byli w zdecydowanej mniejszości. A to, jak zauważa Böhler, był dopiero początek wojny.
 

Jak ocenia brytyjski historyk Antony Beevor, od paru lat niektórzy politycy, historycy i publicyści niemieccy zdradzają skłonność do zacierania niemieckiej odpowiedzialności za zbrodnie II wojny światowej. Dużo za to mówią o niemieckich cierpieniach u schyłku wojny, np. o ofiarach nalotów dywanowych czy ucieczek i wypędzeń. Na szczęście, są też za Odrą tacy badacze, jak Schenk i Böhler. Nie dość, że rzetelni i świetnie piszą, to jeszcze ich głos jest słuchany w debacie publicznej. Na szczęście, bo pojednanie, a także przyszłość UE można zbudować tylko na prawdzie.

 

Dieter Schenk, Hans Frank. Biografia generalnego gubernatora, Wydawnictwo Znak, Kraków 2009

Jochen Böhler, Zbrodnie Wehrmachtu w Polsce, Wydawnictwo Znak, Kraków 2009

 

 

Lubię to! Skomentuj48 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura