Współautor przygotowywanej przez IPN książki na temat Lecha Wałęsy stał się ostatnio przedmiotem niewybrednych ataków.”
http://www.historyplace.com/worldwar2/ww2-pix/book-burn.jpg
Myślałem sobie naiwnie, że klimaty „nieznanych sprawców” umarły wraz z PRL-em. Okazuje się tymczasem, że w „Irlandii” słońca lemingów „nieznani sprawcy” mają się całkiem dobrze. Nie tylko dobrze, ale nawet zastraszają kogo się tylko da. Olejnikowie, historycy IPN-u i znienawidzony Ziobro, to są „prawdziwi wrogowie ludu”. Dochnale, Kulczyki, Jakubowskie, sitwy i mafie pruszkowskie wiedzą już, że „jest normalnie”. Oficerowie ze służb ich ochronią, a dyżurna gazetka opluje kogo trzeba.
Oligarchom Rywinlandu nie podoba się grzebanie w przeszłości, a niepokornym trzeba przypomnieć w jakim pseudo-państwie mieszkają. Polska to nie żadna tam „Irlandia”, tylko „Sycylia”.

Atmosfera terroru narasta, prawie jak w nazistowskich Niemczech.
Michnik i spółka mogą być dumni: „good job”.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)