Przyszło mi potem do głowy, że być może "lud" wcale nie kupił "świetnego" PR Tuska, a istotą zwycięstwa PO jest to, co jest faktem zdaje się zupełnie niedocenianym - zaledwie kilkanaście lat minęło od upadku PRL - mentalność, wg której nie należy się wychylać, bo ONI zrobią z tym porządek nie została wyeliminowana.
Wiedzieli, że Tusk kłamie, nikt na serio nie rozpaczał przecież nad ceną jabłek. Wybrali go bo wg nich kłamał sprytniej i wiedział jak przypodobać się Unii, Rosji i komu trzeba ogólnie.
Jaki z tego morał?
Ano nie sądzę, żeby należało popadać w przygnębienie - gdyby moja intuicja była prawdziwa to można wyciągnąć z niej dwa pozytywne wnioski: 1. ludzie wcale nie żyją w medialnej hipnozie, a zatem można do nich dotrzeć. 2. wraz ze wzrostem poczucia wartości Polaków większą popularność będą zdobywać postawy zbliżone do PIS. Trzeba mieć bowiem niskie poczucie własnej wartości i być zastraszonym frajerem, żeby postrzegać życie przez pryzmat posłuszeństwa wobec ONYCH. Żeby myśleć, że tylko poprzez oportunizm i respektowanie buty silniejszego można zapewnić sobie godziwe życie. Wzrost poczucia wartości Polaków jest nieuchronny, a zatem dzisiejsi zwycięzcy będą musieli znacznie więcej zapłacić specjalistom od PR, żeby ktokolwiek chciał oglądać ich zakłamane twarze.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)