Zdarza się, że pochłonięta aktywnością nie zauważam zmęczenia, aż ono samo upomni się o akceptację - ni z tego, ni z owego. Bo jak inaczej wytłumaczyć choćby to, że dziś cały dzień przespałam budząc się tylko chwilami aby skonfrontować ze soba kolejne sny mieszające się z rzeczywistością na jednolitą masę, z której możnaby coś upiec, gdyby nieprzewidziane wakacje były planowane, z założenia celowe.
Tymczasem stało sie tak mimochodem, nawet nie zauważałam trwając stale w półśnie, kiedy zapadałam w sen, ani kiedy się z niego budziłam, wplatały się weń pojedyncze słowa z nielicznych rozmów czy zdania przeczytane podczas przerw na posiłki.
Podczas tych wakacji, niepozbawionych trosk, zmartwień zebranych z kolejnych poprzedzających je dni nie musiałam martwić się, co jeść, bo akurat wszystko było. Kąpiel, soki, słońce za oknem, które potem świeciło słabiej aż przy kolejnej pobudce okazało się, ze jest zupełnie ciemno. Nie czuję się zbyt wypoczęta, dużo było wrażeń. Czy te wakacje zmienią moje najbliższe dni albo nawet jakoś wpłyną na moje postrzeganie, jak to bywa po urlopach? Moze jednak jakieś ciastko z tego wyjdzie.
Potem udało mi się wyjść na chwilę i rzeczywistość wydała mi się świeżą, dawno nie oglądaną, jak to bywa po przylocie z innego kontynentu.
Byłam w dalekiej podróży, choć nie przyśniły mi się egzotyczne kraje. Może stanie się to zaraz.



Komentarze
Pokaż komentarze