Podczas ostatniej miesięcznicy katastrofy smoleńskiej Jarosław Kaczyński wypowiedział się co do priorytetów swojego srodowiska po ewentualnym odzyskaniu władzy. Jako numer jeden oznajmił konieczność postawienia pomników Lecha Kaczyńskiego w Warszawie (nie sprecyzował ile takowych monumentów miałoby w stolicy powstać), oraz w całym kraju. To oczywistość, jak się wyraził, skoro jego brat był jedynym wyrazicielem prawdziwie wolnosciowej polityki polskiej. Wobec takiej deklaracji spodziewałbym się co najmniej kilkuset sporej wielkości budowli. O konieczności dobudowania obok nich światyń, jak na razie prezes PIS nie wspominał.
Nie mieszkał również prezes Jarosław zaprosić wszystkich na marsz wolności i solidarności 13 grudnia w rocznicę stanu wojennego. O tym, że sam związek Solidarność się na niego wypiął i postanowił nie brac udziału w partyjnej agitce, szef PIS nie wspomniał. Nalezy jednak przypuszczać, że przewodniczący Duda, jesli będzie sobie dalej tak nieprawomocnie pogrywał, to moze wkrótce zasilić grono wrogów PIS i Poiski. Być może szef Solidarności się jednak opamięta i nie trafi na jeden afisz z Brzezińskim, Opanią, czy innym Owsiakiem.
Do marszu przyłączy się natomiast niezawodna Gazeta Polska. Jej przedstawicielka podczas miesięcznicy płaczliwym głosem wspominała harcerski krzyż z Krakowskiego Przedmieścia, który jak się wyraziła został bezprawnie internowany, podobnie jak bohaterowie stanu wojennego. W domyśle rozumiem, że prawdziwi bohaterowie tego okresu jak np. bracia Kaczyńscy, a nie jakieś podróby pokroju Wałęsy, Frasyniuka, czy Komorowskiego.
Samo internowanie krzyża to również zagadnowa sprawa, no bo o ile wiem, to został on uwięziony w kościele. Z tego, co pamiętam, to bezprawnie chcięli go tam przenieść księża, lecz wobec histerii zgromadzonych tłumów odpuścili. W rozumowaniu wolnościowców z GP dorobiliśmy się więc pierwszego kościelnego więzienia z wyświęconymi zomowcami. Cudo.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)