Domowy posiłek na czas
Gaurav Bamania, analityk funduszu hedgingowego pracujący w jednym z wieżowców dominujących dziś w panoramie centrum stolicy finansowej Indii, mógłby spokojnie zjeść lunch w jednej z lepszych restauracji w mieście. Jednak 26-letni Bamania woli podtrzymywać ponad stuletnią tradycję wywodzącą się z wczesnego okresu panowania brytyjskiego i spożywa smakowity gorący posiłek przygotowywany w domu przez babcię i dostarczany mu codziennie na biurko.
Sercem tej niezwykłej sieci jest łańcuch kurierów zwanych "dabbawalla". Zwrot ten pochodzi od "tiffin dabba", czyli kolonialnego określenia pojemnika zawierającego lekki lunch, połączonego z "walla" - nazwą osoby coś noszącej. Precyzję i wydajność dabbawallów porównuje się do internetu, gdzie pakiety identyfikowane przez unikalne znaczniki są przesyłane do adresatów za pośrednictwem skomplikowanej sieci.
- Istnieje firma podobna do naszej - nazywa się FedEx - ale oni nie dostarczają lunchów - mówi jeden z dabbawallów, Dhondu Kondaji Chowdhury.
Brytyjczycy wprowadzili usługę 125 lat temu, po tym jak miasto zalała fala pracowników z różnych regionów Indii. Dabbawallowie umożliwili im zbudowanie mostów między pracą a domem oraz między różnymi regionalnymi gustami kulinarnymi.
Jak dotąd usługa zdobywała popularność tylko dzięki przekazowi ustnemu. Teraz jednak zaczyna wykorzystywać najnowszą technologię, jako że dabbawallowie podejmują współpracę z dostawcami usług internetowych. Pracownik biurowy, po umówieniu się z kimś gotującym w domu, może złożyć zamówienie na dostawę lunchu za pomocą SMS-a lub maila.
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,74419,4224647.html
24
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (2)