Przed paroma (paronastoma) minutami w Polskim Radio Szczecin, w Kawiarence
Politycznej zakończyła się dyskusja o słynnych ostatnio pierwiastkach. Na marginesie tej dyskusji, dla czystej przyjemności przywalenia wrogowi, "poseł" Masłowska z Partii Dowcipnej Prawicy (spad postmaryjny) zarzuciła lewicy zdradę stanu.
Ot, takie standartowe poczucie humoru i, za przeproszeniem, personalistyczny szacunek do osoby (kontr)dyskutanta.
I co? Nie słyszałem "trzask! trzask!"
Nie tak dawno świeżo zaorderzona "gwiazda" obecnego obozu i "gość" senatu raczył był wyzwać, w udawanym ataku starczej demencji, nie po raz pierwszy - więc
zapewne organizatorzy spotkania wiedzieli co czynią, od zdrajców senatu marszałka, bohatera WZZ i strajków sierpniowych.
Uslyszalem-ć(?): "Hola! Ależ! Panie, moderuj się!"
Chocby trzaśniecie drzwiami?
Cichutkie?
Jeżeli komu nie kojarzy się "trzask! trzask!" z drzwiami, to mu się dobrze nie kojarzy.
Poseł nie jest człowiekiem honoru, co starałem się wyłożyc wyżej, to po pierwsze. Po drugie jak równouprawnienie to równouprawnienie.
22
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze