7 obserwujących
61 notek
89k odsłon
  365   1

Wartości bardzo brytyjskie

Niedawne zatrzymanie Rafała Ziemkiewicza na londyńskim lotnisku Heathrow spowodowało w Polsce falę komentarzy, wśród których zabrakło pewnej istotnej refleksji.

Otóż Ziemkiewicz w wiadomych okolicznościach musiał drastycznie skrócić swój pobyt na Wyspach i przedwcześnie wracać do Warszawy. Bogiem a prawdą nie stała się mu żadna większa krzywda, bo facet ma łeb na karku i w kraju da radę obrócić ten incydent na własną korzyść.

Rzecz w tym, że nie każdy ma takie możliwości. Gdyby ktoś taki jak Ziemkiewicz na stałe mieszkał i pracował w Wielkiej Brytanii, to byłby zawodowo i towarzysko zniszczony. Prawdopodobnie stanąłby przed sądem, zapłaciłby wysoką grzywnę, straciłby pracę i miałby duże problemy ze znalezieniem nowej. W tych warunkach nikt by się nie odważył stanąć w jego obronie.

Możliwe też, że nie udałoby się wykazać dziennikarzowi złamania prawa i zostałby przed sądem uniewinniony lub w ogóle do procesu by nie doszło. Tyle że to niewiele zmienia w jego sytuacji. Po doniesieniu o „mowie nienawiści” („rasizm”, „islamofobia”, „homofobia”, „transfobia”, itp.) zgodnie z brytyjskimi przepisami człowiek trafia do policyjnych kartotek jako zagrożenie dla „wartości brytyjskich” i bez żadnego wyroku zostaje tam na zawsze. Dla dziennikarza, artysty, naukowca czy nauczyciela jest to śmierć zawodowa.

Tak wygląda Wielka Brytania roku 2021.

Pragnę przypomnieć, że wcześniej do miana „rasisty” był przez angielskich paranoików wyznaczony Kamil Glik, do dzisiaj nie wiadomo za co.


Lubię to! Skomentuj28 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka