Fizyka Smoleńska
Piszę o rzeczach pięknych: fizyce, lotnictwie, wszechświecie i superkomputerach. Ale też o smutnych: wyjaśniam katastrofę smoleńską. Odsłaniam manipulacje oszustów politycznych i nieuków, ich pseudonaukę o nazwie "fizyka smoleńska". Fot: nad Akron,OH
117 obserwujących
89 notek
916k odsłon
  1106   0

70. Wesoły autobus Macierewicza - konduktor M. Dąbrowski

KaNo i MDąbrowski
KaNo i MDąbrowski

Gdyby wypuścić w czasie mgły odpowiednią substancję w jarze przed lotniskiem, to w połączeniu ze specyficznym prądem powietrznym mogłaby spowodować zmniejszenie siły nośnej samolotu -- odsłaniał nieco złożone kulisy zamachu Dąbrowski. Wg niego ta operacja była możliwa technicznie. Mógł ją wykonać tajemniczy samolot krążący nad lotniskiem, mylnie (wg. MD) brany za TU-154 bądź Iła-76. Tajemniczy samolot miał dwukrotnie podchodzić do lądowania, a w eterze słychać coś było o "zrzucie". Ekspert Macierewicza przekonywał, że zrzucany ciekły hel  powoduje efekt mgły z taką pewnością, jakby to widział. Ewentualne znalezienie, przykładowo "w zagięciach ubrań ofiar", śladów "gazów, których nie powinno tam być", ostatecznie udowodniłoby hipotezę i wyjaśniło wszystko. Dlatego Dąbrowski nalegał, by zrobiono "badania spektralne". Po polsku mówi się widmowe, więc może miał na myśli spektrum tj. widmo, ducha.

He he, konduktor nie wie co stałoby się z He hipotetycznie zrzuconym z pokładu Iła-76, gdyż kiep nie zna fizyki, nie słyszał o niestabilnościach Rayleigha-Taylora (i indukowanej przez nią w reżimie nieliniowym Kelvina-Helmoholtza), nie umie skojarzyć najprostszych faktów takich jak w którą stronę, w jakiej postaci, z jaką prędkością lekki gaz zrzucony z lecącego wyżej niż tupolew samolotu by się poruszał, i że po paru minutach nie zostałoby po nim mierzalnego śladu ani na ścieżce tupolewa ani Ił-76. 

Czy gazy Dąbrowskiego, których nie powinno być, są jeszcze w mankietach? Nie wiemy. Jego wniosek pozostaje niezrealizowany. Nie przeprowadzono kontroli największego na świecie producenta helu, mimo że był pod ręką, w Polsce. Wojskowi z WAT, którzy wyhodowali Macierewiczowi blaszane ptaki, haniebnie przeoczyli, iż mogli zarobić jeszcze parę milionów złotych dokonując dla  "podkomisji" na poligonie w Drawsku próbnego zrzutu ciekłego helu.

AKTYWISTA TRZYMANY W SZAFIE

Myślę, że list Dąbrowskiego jest wystarczająco komiczny sam w sobie by się z niego tu naśmiewać. Położył się sam na łopatki, odebrał sens dodatkowego ośmieszania  "wodoru lub helu w zagięciach ubrań" (sproszkowane jak naftalina?), sztucznej mgły zrzuconej z samolotu-widma w postaci ciekłego helu. Nie ma potrzeby ponownie kreślić faktycznych powodów dwu-trzykrotnie za szybkiego zniżania PLF 101, już od początku ścieżki schodzenia rozpoczętej z opóźnieniem, a nie tylko w "jarze" (to analizowałem w rozdz. 59, 60 i 61). 

Przypomnę tylko, że inż. Dąbrowski to była krajowa prawa ręka Macierewicza, stąd nazwałem go konduktorem wesołego autobusu szajki. Antoni wystawił tego piłkarza ligi podwórkowej do meczu w Polsacie, gdyż nigdy nie miał graczy pierwszej ligi. Macierewicz nie chwalił się Dąbrowskim, ponieważ ten nigdy (w odróżnieniu od Berczyńskiego) nie mieszkał w USA i nie pracował ostatnio jako programista w firmie Boeing, trudno było więc kłamać, jakoby był głównym konstruktorem Boeinga. Nie robił też prac zleconych dla NASA (jak Binienda, zob. też to i to), tylko sklejał niegdyś samoloty z plastiku, a teraz projektuje domy jednorodzinne w Ligocie Pięknej k/Wrocławia, więc nie jest dobrym materiałem na "profesora NASA i konstruktora Dreamlinera". W te za duże buty AM wsadził nieboraka Biniendę. Nie był Dąbrowski nawet wiecznym adiunktem w laboratorium na uczelni stanowej w Baltimore (wyrzuconym w końcu za krętactwa smoleńskie) jak Kazimierz Nowaczyk pseudonim "Profesor". A jednak wkręcił się w grupirowkę ZP z impetem i służył wiernie sprawie Kłamstwa Smoleńskiego w "podkomisji". Warto pamiętać jego zasługi, mimo, że uciekł z salonu24. Gdy zaczęło się tu robić zamachistom za gorąco, Marek Dąbrowski jak hel - odparował bez śladu. 

(c) P. Artymowicz, 16 stycznia 2021

UZUPEŁNIENIE

Czerwiec 2021 r.: konduktor Dąbrowski i jego dwóch kolegów z "podkomisji" wysiada z autobusu Macierewicza trzasnąwszy głośno drzwiami. Oskarżają Macierewicza w prasie o umieszczenie bez wiedzy i zgody ich nazwisk pod czymś najwidoczniej wstydliwym, spisanym jak zwykle na kolanie jako niby-raport roczny grupirowki w lecie 2020 r.. Czyli nie tylko Jorgensen zauważył "UB-eckie metody" działania Antoniego M (cytując wypowiedź prezydenta Dudy o AM).

Zobacz galerię zdjęć:

Wesoły autobus+brzoza: jeśli były odlamki to była bomba?
Wesoły autobus+brzoza: jeśli były odlamki to była bomba? Ma pan niepokojące zmiany w paradygmacie
Lubię to! Skomentuj74 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka