Się napatoczył.
‘Kikiruba’ krzyknął.
‘Bez sensu’ – rzekłem, bo życzliwy tego dnia nie byłem.
‘Jak to?, Nie rozumiesz. To bardzo potężne zaklęcie, które sam wymyśliłem 20- I – 99. Zanotowałem, bo ważne w kontekście pulsarów.’
‘Aha’
‘Wytłumaczę bom dosyć wspaniały, zrób tak a poczujesz: ‘K’ zdrap smog z oczu, ‘kiki’ połaskocz lędźwie, przy pomocy ‘r’ pobudź swe usta i zwilż wargi, pozwól ‘u’ oczyścić ci płuca i ściśnij w dłoni ‘a’, mocno ściśnij! Czujesz? To ma sens, dobrze to wymyśliłem!’
‘Nie’
‘Zamienię się w wiatr i zmiotę z powierzchni! Wiatr, co tak mały, ze w najmniejsze otwory wnika. Penetruje kłamstwa. Oczyszcza i poleruje powierzchnię prawdy. Błyszczącej prawdy. Wiatr tak wielki, że ciemne, gęste morze jak szmaciane lalki porywa i o skały w drobinki rozwala’
‘Akstra’
‘WuuuuuuuuuuuuuuuuWuuW’
‘Poproszę jeszcze o pioruny i deszcz’
‘Burza to ja’
'No jakże by inaczej'
Stoimy już tak pół dnia a nawet jedna rzęsa od tej burzy mi nie drgnęła.



Komentarze
Pokaż komentarze (21)