Sytuacja na Ukrainie to tak naprawdę test dla UE. Albo uczyni wszystko, aby nie dopuścić do rozwoju imperializmu Rosyjskiego, będzie lojalna wobec swoich członków nim zagrożonych, takich jak Polska, albo będzie udawała sprzeciw tak jak to czyni do tej pory. No, bo przecież trudno tak naprawdę mówić, że jakiekolwiek sankcje zostały wprowadzone, chociaż pewnie niedługo doliczymy się ich dziesiątego etapu – wobec dziesiątego obywatela Rosji wprowadzi się ograniczenia wizowe.
Agresja Rosji przeciwko Ukrainie i reakcja UE pokazują o ile bardziej dalekowzroczna była polityka Lecha Kaczyńskiego, który nie wiązał całości naszego bezpieczeństwa z dobrą wolą Niemiec tylko starał się kształtować aktywną politykę wschodnią, budować w tej części Europy sojusze. Głupcy nazywali to machaniem szabelką.
Jeżeli UE pozwoli Rosji zniszczyć Ukrainę nie wprowadzając realnych, bolesnych gospodarczych sankcji przeciw imperium surowcowemu, będzie to jasny sygnał dla państw leżących na jej wschodnich granicach, że nie powinny z UE wiązać zbyt wielkich nadziei tylko szukać innych rozwiązań na przyszłość.





Komentarze
Pokaż komentarze (72)