34 obserwujących
1878 notek
1270k odsłon
  342   0

Jeden pasterz a owczarnie dwie

Katolicyzm zwykło się porównywać do owczarni z jednym pasterzem. Ewangelista Jan cytuje Jezusa zapowiadającego chrystianizm jako jedną owczarnię: 

„Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz (J 10,16).                                                                                                   www.Jedna owczarnia, jeden pasterz (gosc.pl) 

Także do pasterskiej frazy nawiązał w swojej bożonarodzeniowej homilii prymas Polski abp Wojciech Polak 

„Zamiast więc trwać w sporach i generować kolejne konflikty, poczujmy się dziś pielgrzymami, bądźmy jak ci pasterze, którzy nie w hałasie i dyskusjach, ale w ciszy i z pokorą stanęli przed Nowonarodzonym" - zaapelował hierarcha. Prymas:                                                                                                                                      www. Zamiast trwać w sporach bądźmy jak pasterze (gosc.pl)

Piękne te przesłania sytuują katolicyzm jako religię ludzi żyjących w pokojowej współ egzystencji przeświadczonych o zasadności nakazu wiary „miłuj bliźniego jak siebie samego”.

W zaraniu chrześcijaństwa praktykowany przez pierwszych chrześcijan nakaz ten wzbudzał szacunek pogan:

„Tak było na początku chrześcijaństwa, kiedy poganie, jak pisze Tertulian, nawracali się, widząc miłość, która królowała wśród chrześcijan: „Patrzcie – mówili – jak oni się miłują” (por. Apologetico, 39, 7). Popatrzcie, jak oni się miłują - Biblioteka Kaznodziejska .                                                                           www. Biblioteka Kaznodziejska (bkaznodziejska.pl)

Niestety z biegiem historii nakazy te coraz bardziej płowiały, aż do dzisiejszego postrzegania katolicyzmu, religii o dwu twarzach: jedna demonstrowana w narracji kościelnych homilii głoszeniem prawd Ewangelii i druga widoczna w praktyce życia daleka od tych homilijnych deklaracji.

Przyczyna – jak zawsze – tkwi w ludziach obdarzonych cechami dobra i zła. W dzisiejszej cywilizacji praktykującej liberalną wolność ludzi trudniej praktykować katolicyzm o humanitarnej moralności w natłoku dostępnych wokół dóbr często dalekich od katolickiej przyzwoitości.

Głównym elementem złych cech ludzkiej natury jest egoizm uległy pokusie coraz większego komfortu życia łatwiej zdobywanego bez „kagańca” moralności nakazującej bardziej wstrzemięźliwą egzystencję w skromności konsumpcji i obyczaju, na przykład bogactwa i pokus cielesnych, jakże wymownie usprawiedliwianych słowami o. Tadeusza Rydzyka wobec grzechu pedofilii: „a kto nie ma pokus”!

Na naszym, polskim przykładzie widać jak łatwo polscy katolicy po dojściu do władzy zapominają o „katolickiej” moralności i „pławią” się w luksusie bogactwa osiąganego przywilejami władzy w nieskazitelnej bez mała symbiozie z polską hierarchią KK.

W politycznej atmosferze wyborczego poparcia Polaków dla PiS i jej koalicjantów (Solidarna Polska i Porozumienie /Gowina/) partie te uzyskały nieznaczną większość sejmową, umożliwiającą łatwe rządzenie. Jednak nie na tyle łatwe żeby zaniechać kokietowania swojego elektoratu z obszaru tzw. Polski gminno-parafialnej z wiodącym wpływem Kościoła, czego rządzący nie mogą bagatelizować. I to jest główna przyczyna faktycznej koalicji PiS i Kościoła z utartym już politycznie określeniem sojuszu „tronu z ołtarzem”.

Tak został w Polsce usankcjonowany polityczny podział narodu na elektorat „gminno parafialny”- filar rządzącego obozu władzy i „miejsko liberalny” – filar opozycji demokratycznej. Ten podział pół na pół dokładnie przeniósł się na wyznawców katolicyzmu.

Był czas dwu symboli tego naszego upolitycznionego katolicyzmu. „Gminno parafialny” określonego obozem Toruńskim, symbolizowanym przez Radio Maryja i o. Tadeusza Rydzyka. Zaś „miejsko liberalny” przypisywano inteligencji katolickiej związanej z Tygodnikiem Powszechnym i nowym metropolitą krakowskim, wtedy abp Stanisławem Dziwiszem zwano „obozem łagiewnickim”.

Do Torunia pielgrzymowali liderzy PiS, a do Łagiewnik liderzy PO. Podział ten przestał funkcjonować kiedy abp Dziwisz /już kardynał/ przeszedł na stronę o. Tadeusz Rydzyka i radykalnie przeniósł sympatie polityczne na partię rządzącą. Obóz łagiewnicki stracił symbolikę, ale nie stracił zwolenników katolicyzmu określanego „FRANCISZKOWYM” mocno opowiadającym się za naukami papieża Franciszka zmagającego się z konserwatyzmem przed soborowej idei KK dotyczącego przewodnictwa katolicyzmu w kształtowaniu moralności świata.

Polscy biskupi okazali się największymi krytykami tej „FRANCISZKOWEJ” odnowy kościoła katolickiego. Różnice konserwatywnych postaw polskich biskupów wobec „franciszkowej” inteligencji katolickiej utożsamianej z Tygodnikiem Powszechnym nadal mocno dzielą polskich katolików. Podział ten wyraźnie się zaostrzył kiedy z dwóch kandydatów na „tron” metropolity krakowskiego: abp Marka Jędraszewskiego /katolickiego „jastrzębia”/ i abp Grzegorza Rysia /katolickiego gołębia/ zdecydowane poparcie biskupów otrzymał abp Jędraszewski szybko dający się poznać mało ewangelickimi „napaściami” słownymi na ruchy nie sprzyjające Kościołowi jak np. LGBT.

Lubię to! Skomentuj19 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo