
PRZYZWOITOŚĆ W 10-CIU PUNKTACH
Przez tysiące lat postęp naszej cywilizacji był równoległy ze wzrostem intelektualnego poziomu ludzkości.
Wzrastający intelektualizm naszego gatunku powodował coraz większe zrozumienie zjawisk przyrodniczych pomocnym w konstruowaniu coraz lepszych cywilizacyjnych dogodności ludzkiego bytu.
Wielopokoleniowe trudy ludzkiej egzystencji łagodziły postępująca technizacja wytwórcza pożywienia i udomowienia ludzkich siedlisk.
Coraz większa znajomość mechanizmów życia wzrastała wraz z intelektualnym rozwojem umysłowości ludzi odsłaniającej korzyści bytowania w coraz to lepiej zorganizowanych strukturach społecznych.
Były to stadne formy ludzkiej zbiorowości o rozwijającym się wytwórstwie dóbr konsumpcyjnych i obronności po rodzinne „sacrum” bezpiecznego rodzicielstwa i wychowywania kolejnych pokoleń wspólnoty.
W Europie owym wyrazistym sacrum było chrześcijaństwo mocno kształtujące tożsamość narodów i Europy.
Ale intelektualizacja gatunku ożywiła też ludzki krytycyzm, bakcyl podejrzliwości i zwątpień we wszystko co niezrozumiałe.
Sacrum, jako sfera świętości, wokół której koncentrują się wierzenia, obrzędy i praktyki religijne była i jest niezrozumiała, bo jest niematerialna i oparta wyłącznie na wierze.
Zjawisko to ma swoich ufnych wyznawców i wątpiących.
Owi wątpiący są obecni w intelektualnej sferze „profanum” – przeciwieństwie sacrum, które oznacza to co ludzkie i codzienne w kontrze do sfery świętej.
W przypadku Europy chrześcijaństwo miało cechy wielkiego, cywilizacyjnego postępu, sprawcę kontynentalnej potęgi.
Nie bez powodu protoplaści polskiej państwowości przyjęli tę religię za trampolinę postępowości.
Trafność tej polityki dorowadziła nas do obecnego, cywilizacyjnie wysokiego miejsca i pozycji w hierarchii ważności państw świata.
Niby fajnie, ale jednak nie bez wysokiej ceny jaką za to płacimy.
A jest nią polityczne, bezlitośnie systemowe wypieranie sacrum z areny ładu społecznego na rzecz profanum o wyłącznie materialnej idei bytu ludzi bez intelektualnego tła ludzkiej duchowości obecnej w religii i mocno tonującej tkwiące w nas zło.
Siły polityczne o jedynej idei panowania nad wszystkim wnet słabą stronę natury ludzkiej o skłonnościach łatwego ulegania ciału /profanum/ bo jesteśmy tym ciałem łatwo zapominającym o cnotach ducha z wymaganiami wstrzemięźliwości wobec bezmyślnego ulegania ciału /sacrum/.
Ludzie obsypani obfitymi walorami nasycenia ciała wszystkim co mu mile porzucają skrupuły sumienia a razem z nimi skrepowania „jarzmem” obyczaju i kultury. Więc odrzuca je razem z dotychczasową religią z fałszywym usprawiedliwieniem zaniku moralności religijnych guru.
Tą postawą wielu ludzi /zbyt wielu/ uległo złudzie wolności np. od formalności związków małżeńskich oraz przypisywanie związkom homoseksualnym funkcji małżeństw, a przede wszystkim porzucenia dekalogowych przykazań dotyczące zwykłej porządności życia.
To wszystko nazwa się właśnie egzystencjonalnym prymitywizmem współczesności.
Jestem absolwentem Politechniki Poznańskiej (inżynier elektryk - budowa maszyn elektrycznych). Staż pracy: 20 lat w przemyśle i 20 lat w administracji państwowej szczebla wojewódzkiego - transformacja gospodarki z socjalistycznej na rynkową.
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Społeczeństwo