922. Złośliwość angielskiej prasy
Polki radzą sobie w Anglii. Na – „poznam Anglika” zapisze się wiele, a na – poznam Anglika milionera-, zdecydowana większość. Nawet jak będzie tą drugą. A, trzecią i czwartą też, co tam. Przy milionerze wszystkie się wyżywią. No i jeden taki rodzyneczek mamy. Polka sprząta u milionera-posła i opiekuje się dziećmi. Od poniedziałku do czwartku są w Londynie, gdzie nasza Polka uczęszcza do szkoły językowej, mieszkajac w domu posła. W tym czasie prawdopodobnie sprząta. W piątek jadą rodzinnie na weekend do rodzinnego okregu posła, 160 km od Londynu i tam opiekuje się dziećmi. Złośliwe brytyjskie gazety dociekają i piszą że wyborcy nie mogą zrozumieć, „dlaczego poseł nie może zatrudnić do sprzątania kogoś na miejscu, jeśli Polka rzeczywiście zajmuje się tylko sprzątaniem i niczym więcej”. To „rzeczywiście”, przyznam, tak ładnie wplecione.Wiecie, powodów może być tysiąc. Może dzieci przyzwyczaiły się do Polki-opiekunki i chcą żeby była z nimi wszędzie, a może coś więcej. Tylko z tym więcej, może być już problem. Dla pana posła oczywiście. Jeżeli bowiem asortyment usług jest rozszerzony, o rozszerzone nogi na przykład, będzie afera, ponieważ pan poseł za wszystko płacił Polce z parlamentarnej kasy. No nie. Co mi to przypomina? A, już wiem. Naszych parlamentarzystów. I co ciekawe, nigdy nie przyszłoby mi do głowy że to angielscy nauczą się czegoś od naszych, a nie odwrotnie. Przenigdy. Jednak, jak widać, dobre wzorce idą w świat. I przyjmują się. Pewnie, jak ma się wszystko zawalić, to niech się wali wszędzie.
I tym oto opty…
09.07.09
Ps. Teraz czekamy, że pan poseł, nie czekając, zrobi Polkę majordomuską. Tylko czy kasa Izby Gmin to wytrzyma? Może więc przeniósłby się do Izby Lordów?



Komentarze
Pokaż komentarze (2)