Pogląd że Rosja spróbuje połknąć dawne swoje republiki, następnie państwa dawnego obozu socjalistycznego, a potem przyjdzie czas na bliźniaczy /do Ribbentrop-Mołotow/ pakt, którego wersję gospodarczą już możemy obserwować, jest słuszny. Pod jednym wszakże warunkiem. Że Rosja /czytaj: obecna władza-typ władzy/ zacznie upadać i będzie to „brzytwą opatrznościową”, kierunkiem „ozdrowienia”, czyli utrzymania się władzy przy władzy /vide: casus Argentyny, reżymu argentyńskiego, w sporze i wojnie o Falklandy/. Jeżeli bowiem będzie kwitnąco i wzrostowo, jak póki co jest aktualnie, scenariusz powyższy jest mało prawdopodobny. Wynika z tego jasno, że zagrożeniem nie jest Rosja. Jest nim ekipa polityczna w obecnym kształcie, czyli, Putin-sitwa. Stabilna Rosja jest możliwa tylko wtedy, kiedy zbuduje prężną gospodarkę na wzór amerykańskiej czy chińskiej. Dobrosąsiedzkie stosunki, kontakty i przyjaźnie obu naszych narodów, są oczywiście tak wskazane jak i możliwe, pod jednym wszakże warunkiem. Że po Putinie i putinowcach dojdzie do władzy ktoś normalny, jak Kasparow chociażby. W każdym innym przypadku grozi nam, Europie i światu „scenariusz połyków”. Lub co najmniej, próba. Putinowcy nie uczynią bowiem Rosji ani bogatą ani szczęśliwą. Brak wyrazistego systemu politycznego, a jedynie ukierunkowanie go na wzmocnienie władzy prezydenta /czyt.Putina lub jego typexa-zastępcy, tak naprawdę po. prezydenta/ nie przyniesie Rosji dobrobytu, ani nie doda znaczenia na arenie międzynarodowej. Końcowe fiasko więc, takiej polityki może spowodować sięgnięcie po stare koncepcje i próby odbudowania ich w ramach wielkomocarstwowych ciągotek. A tak naprawę w imię uratowania siebie samych i własnego modelu władzy. Dokładnie.
17.08.08




Komentarze
Pokaż komentarze (2)