Filozof, który wspiera myślowo i ideologicznie ideę, kierunek polityczny, siły za nim stojące, kierunek w dodatku skompromitowany i degrengoladyczny, upadły, nie jest filozofem, tylko sługusem. Piszę oczywiście o Pani prof. Magdalenie Środa, afirmantce lewicy. W takim też przypadku ktoś taki nie może się tytułować profesorem etyki, której to, jest żywym zaprzeczeniem. Oczywiście w każdym myśleniu, nawet zwierzęcym, można dopatrzyć się pewnych racji. Prof. Środa zakwestionowała to, co ogłoszono na II zjeździe Solidarności, że podstawą ideologiczną związku będzie - społeczna nauka Kościoła, argumentując to tym, że związek jest od twardej walki o interesy pracujących, a nie od zbawiania. I właśnie w tym rozumowaniu dopatruję się pewnych racji. Na wstępie, należałoby rozróżnić motyw. Czy uczyniono to z powodów asekuracyjnych, koniunkturalno - marketingowych, żeby pozyskać potężnego sojusznika, jakim był /jest/ Kościół i był to zabieg czysto kosmetyczny a wyrachowany, czy matką pomysłu była autentyczna potrzeba, wynikająca z naturalnej więzi środowiska robotniczego z Kościołem i Jego naukami. Gdzie zatem tkwi ziarno prawdy owego rozumowania Pani filozof ? Ano tkwi w prostym fakcie że związek zawodowy rzeczywiście jest od walki o lepszy byt świata pracy, o dobrą pracę, dobrą płacę i dobrą osłonę socjalną. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie by robić to ramię w ramię, czy przy wsparciu Kościoła, jednak, przyznaję, w tamtym przypadku użycie sformułowania że „podstawą ideologiczną związku zawodowego będzie społeczna nauka Kościoła”, było co najmniej niefortunne. Taki status można przypisać bowiem /najlepiej/ kościelnym organizacjom charytatywnym, niosącym pomoc, lub po prostu kółkom różańcowym. Z drugiej strony, Kościół stanął murem przy ruchu i za to Mu chwała. Bez niego totalne zwycięstwo Solidarności, /zaryzykowałbym tu twierdzenie/, - być może nie byłoby w ogóle możliwe. W związku z tym, oceniając fakt ów podobnie jak pani prof. Środa i wskazując iż był /”podstawa ideologiczna”/ co najmniej niefortunny, usprawiedliwiam go jednocześnie, jako że w tamtej chwili i czasie był chyba i wymogiem potrzeby i ...samego czasu.
I tym oto opty...
03.09.08
Ps. Pani profesor sprawnie posługuje się piórem i potrafi pisać przekonywująco. I mógłbym być może dopatrzyć się jeszcze innych racji w Jej artykule gdyby nie fakt jej przypisania do obozu minionej epoki, a więc również, - minionego. A więc stronniczość. I bez defetyzmu, Pani profesor. Kościół nie wchłonął Państwa. Co widać, słychać i czuć.
I tym oto opty...


Komentarze
Pokaż komentarze (2)