789. Marcinkiewicz w ofensywie
PP, już kilka razy pod/użyłem słynnego „yes, yes, yes”, premiera Marcinkiewicza, w związku z czym dziękuję Owemu serdecznie, a jak nadużyłem, się kajam. Wiecie, do nadużyć nikt się nie pali, to znaczy, palili by się wszyscy, tylko pod warunkiem żeby nie trzeba było odpowiadać. I znowu mi się kółko zamyka, bo, żeby nie odpowiadać, wystarczy zostać politykiem. Ale. Każdy robi swoje. Palikot przygotowuje 50 ustaw dla ulżenia przedsiębiorcom i ma się polepszyć, bo póki co, pracodawcy zwalniają 10 tysięcy pracowników z powodu regresu gospodarki, co mają usprawnić, zmienić, ustawy Palikota. Kółko się zamyka. Red. O. z salonu nie każe się tym martwić /zwolnieniami/. Ulegam sugestii i jak tak, proponuję tylko, aby zwalniano w pierwszej kolejności znających język, angielski w szczególności, no i zwolnionko, plus pakiet socjalny z biletem w jedną stronę, do Irlandii czy United Kingdom, do wyboru. I jak już mam/y się nie martwić, jak sugeruje red. O., /bo i czym?/ to dodam: - pewnie, właściciele przeżyją. Kiedyś rząd nawet, podczas sławetnych strajków, oświecał nas tym, mówiąc że - „rząd przeżyje”. Jasne, wszyscy oni przeżyją. Oprócz nas, rzecz jasna. Ale, jak nie przejmować się, to nie przejmować. Tak więc, „Anglicy”, - wystąp. W da/nieda/lekim Londynie, jakoś sobie poradzicie. W razie czego, pamiętajcie. Tam jest Marcinkiewicz. Polska nad wami czuwa. Yes, yes, yes!
I tym oto opty…
06.09.08
Ps. Opcja na przeżycie.
Idzie recesja. Zwolnienia, wzrost płac nie dorównuje wzrostowi cen, Polacy zadłużeni w bankach po uszy /na statystycznego przypada ponad 5 tysięcy długu, razem 7 miliardów/. Co więc? A nic. Po pierwsze, trzeba zacisnąć pasa. Dorabiać coraz to nowe dziurki i jechać aż do końca. Może niefortunnie tu tak napisałem - do końca, wiec by zatrzeć smętne wrażenie dopowiem: pani zapięła się do końca? To pani ma talię jak osa! I komplement pokryje wszystkie braki. Druga rzecz. Jak zwolnienia i jedno w rodzinie bez pracy, trzeba oszczędzać. Na ogrzewaniu choćby. Choćby tak, dokręcać kurki kaloryferów i wzajemnie na siebie chuchać. I tu mamy dobry prognostyk. Nie będzie źle. Zapijaczeni będą w cenie. Jako mający – gorące oddechy. Można też będzie dorobić sobie, wynajmowaniem się za – chuchaczy. Inwestycja niewielka, w pół literka i - do pracy. Otworzy się nowy rynek. Tak usług, jak pracy. A zimą, wiadomo, najbardziej potrzebują ciepła niemowlęta. Chińczycy swoje, a my – swoje. Rewela.
I tym oto opty...
Komentarze
Pokaż komentarze (5)