PP, Tusk szuka argumentów /do zaprezentowania/ na sukces, na rocznicę rządzenia. Ja powiedziałbym tak /trawestując/: dajcie mi sukces, a ja wam argumenty znajdę. No tak, tylko jaki? A tak poważniej, - to już sama rocznica /że rok przy władzy/ nie wystarczy za sukces? Ha, a powinna. Ja, jakbym utrzymał się rok na linie, w dodatku na jednej nodze, rozgłosiłbym to wszędzie. Łącznie z księgą Quinessa i Monitorem Polskim. Nie monitorem Sony, tylko polskim. Sukces ekwilibrystyki. No tak, tylko dalej nie wiadomo, co tu podać. Może więc, nowe dziesięć punktów? Tu w zasadzie wcale nie trzeba byłoby się wysilać, tylko odwrócić i podać w odwrotnej kolejności. Od końca. I ok. Albo nowy program. Znaczy stary, tylko też, czytany od tyłu. Nikt się nie połapie. Chociaż, inteligentni ludzie zaczynają już dostrzegać, że po jednej stronie jest PO i PiS, a po drugiej, a precyzyjniej, po przeciwnej, – my. Może też niezupełnie. One są w kręgu własnych zainteresowań, jak w ringu, a my, arbiter tego nieelegantium, zwyczajem gawiedzi, przyglądamy się temu. Dla osłody /nam/ podam, że była już partia która straciła kontakt ze społeczeństwem, zatraciła więź. I nie ma. Ale to tam dywagacje. Od czego sztuka argumentu? Może by więc na tę rocznicę jakaś tablica pamiątkowa? Gdzieś tam niedaleko pomnika POwstańców polskich? Rodowodowo, jak widać, można się wesprzeć. W ogóle, dzisiaj politykę zakwalifikowałbym, określiłbym, jako – kategorię zjawiskową. Cud miód. Tyle że niepoprawna. Jak ta rudo-czarna blondynka. A, zapomniałem, wy nie znacie. A więc, - autentyczna historia. Żona – blondynka, miała już dość wysłuchiwania /pod swoim adresem/ o blondynkach, więc przefarbowała się na rudo. No i niby ok., ale w zasadzie ilość jej gaf specjalnie nie zmniejszyła się. No i tam, po którejś kolejnej, mąż w przypływie irytacji mówi: no i widzisz kochanie, rude też idiotki. Na co zdeterminowana żona, ale, uwaga, z nadzieją w oczach /do męża/: jeszcze mogę się przefarbować na czarno. PP, wbrew pozorom, w tej prostej i lekkiej opowiastce, powtórzę, autentycznej, z życia wziętej, jest głęboki aspekt filozoficzny. Dotyczy ona bowiem, tak naprawdę...nas wszystkich. A już polityków w szczególności. Oni bowiem zawsze w takich sytuacjach, pozostają, - z nadzieją w oczach. Nie wyprowadzajmy ich zatem z błędu. To nas przecież bawi. Oczywiście, oczywiście. Bawi, dopóki nie przestanie.
I tym oto opty...
07.09.08


Komentarze
Pokaż komentarze (2)