804. To wszystko jest interes
Tak trochę czuję się pasożytniczo, bo Erynia coś napisze, namęczy się, a ja czytnę i już mam temacik. Koszerne jedzenie zalewa Amerykę. Robi karierę. Nic dziwnego, w ojczyźnie Hollywood karierę można zrobić na wszystkim. Wiec tak. Koszerne napoje, znaczy popitki plus alkohol, mięsa, witaminy, owoce, warzywa itd. itp. Żywność ekologiczna z grubsza wiemy, skąd się brała. A koszerna? Koszerna się robi, jak rabin da certyfikat. Produkt musi tylko wypełnić normę - „zadowolenia oka rabina”. No i degustacyjnie cokolwiek. A wódka? Z wódką jest najciekawiej. Leją do wanny, rabin się kąpie i dopiero potem rozlewają do butelek. Koszerna, bez wątpliwości. Z warzywami trudniej. Taki na przykład zmodyfikowany pomidor czy ziemniak, sprowadzony z Chin i transmutowany na koszerny. Weźmy ziemniaka. Jeden, mutant, waży 1 kg. Nikt nie uwierzy że to koszerny. Dają więc go do komory ciśnień, parę milionów atmosfer i robi się normalny. Tyle że, ubytku na wadze nie ma, dalej waży 1 kg. Jak dojdą do optymalnych ciśnień, będą te kartofle przerabiać na diamenty. Też koszerne. W razie gdyby znowu coś Żydom na świecie groziło, na przykład konfiskaty mienia za niezapłacone podatki, będą mogli spokojnie połykać. Koszerne to koszerne. PP, Stany, społeczeństwo amerykańskie, to najwdzięczniejszy kliento-płatnik. Tam reklama jest wszechwładna, wszechmocna i - kupią wszystko, co polecane. Co przemawia do wyobraźni. A już reklama koszerna /i koszerny produkt/, to bezapelacyjny hit! I kupują te produkty koszerne wszyscy. O, PP, stop. Nie wszyscy. Nie kupują – wtajemniczeni Żydzi. Bo dla nich, interes interesem, ale koszerne – musi być koszerne. PP, chyba polecę do Stanów jak taka hossa koszerności i zostanę milionerem. Wymyśliłem bowiem hit-koszer-produkt, który sprzeda się tam w milionach sztuk. Koszerne czopki do tyłka. Na wszystko.
I tym oto opty...
15.09.08


Komentarze
Pokaż komentarze (1)