813. Pomost
Co łączy prezydenta L. Kaczyńskiego i J. Palikota? Otóż w rankingu polityków występujących /formalna klamra/ -za często- w mediach, zajęli bezapelacyjnie pierwsze miejsce. No tak, ale czemu? Na jednych falach nie nadają, spór czy ataki Palikota na prezydenta też jakby nie w tej samej płaszczyźnie z uwagi na różnice w poziomo-hierarchiach choćby, /Palikot występuje tu na zasadzie „szarpiącego nogawki”/, rozumiałbym gdyby to było ex aequo Tuska i L. Kaczyńskiego. Owo pierwsze miejsce. Ale nie jest. W związku z czym, dalej nie rozumiem. Albo rozumiem. Być może intencją jest sprowadzenie prezydenta do poziomu Palikota, oczywiście poprzez medialną imputację tego Polakom, oraz wtłoczenie w umysły Polaków, uczucia przesytu. Siła mediów...no tak i to by miało sens. Trzeba byłoby, w takim razie, dla równowagi, znaleźć w PiSie jakiegoś odpowiednika dla Tuska. No, który tam największy kłamczuch? Co? Żaden nie dorówna Tuskowi? A fe! Oddacie, tak bez walki, palmę pierwszeństwa Donaldowi? Żeby Mc D-y /Maki/ zalały Polskę? Strategia przesytu jest i perfekcyjna i dalekowzroczna. Może nie tyle mieć na celu, co spowodować, że obaj się przemedializują rozmedializują, czyli rozmienią na drobne, spowszednieją, rozmydlą i...znikną. Jednak o ile zniknięcie Palikota nie będzie znaczyło nic, to zniknięcie L. Kaczyńskiego, medialne, będzie już poważnym uszczerbkiem. W istniejącej sytuacji, lub, naszej polskiej sytuacji, nie tylko dla PiSu. Wyobrażacie sobie Państwo, kancelarię, kraj, z nieistniejącym /medialnie/ prezydentem?
Lub, istniejącym tylko medialnie? Tak czy owak, kojarzy mi się to z POlską.
I tym oto opty...
22.09.08


Komentarze
Pokaż komentarze (1)